RSS
czwartek, 05 października 2017

Najlepszym przykładem jaki Frida zrobiła skok w ludzkiej świadomości jest to, że kiedyś przedstawiano ją jako: żona Diego Riviery Frida Kahlo, a teraz mówi się częściej: Mąż Fridy Kahlo, Diego Riviera. Królowa kwiatów i kolorów. Ta, którą najpierw było słychać, a potem dopiero widać (biżuteria), ta, która wplatała sobie we włosy świeże kwiaty i mistrzowsko mieszała i łączyła style. Sukienka z XIX wieku z indiańską chustą? Paski do kwiatów? Proletriacki uniform i czerwona szminka? Na niej pasowało do siebie wszystko. Gdy przyjechała do szarego Paryża, ludzie szli na ulicy za nią. Zaczepiali ją i stale otaczał ją tłum. Z papugą na ramieniu, albo z małpka na rękach.

Ambasada Meksyku zrobiła bardzo fajną imprezę. Znaczy się, zrobiła ich wiele (musimy w tym roku pojechać do Poznania!), ale na jedną się załapałam. Razem z kawałkiem mojego pin-upowego towarzystwa :) Ubierz się jak Frida Kahlo!

  1. Potrzebna była spódnica. Długa, do kostek. Białą miałam od Lutki, a czerwoną miałam w szafie. To Desigual, który na ogół nakładam na Boże Narodzenie :)
  2. Szeroki szal. Ja chciałam w kwiaty i taki miałam.
  3. Szara koszulka, bo biała wydawała mi się z biała, a czarnych rzeczy po prostu nie mam. Mohito.
  4.  Buty CCC, takie trochę za kostkę i na płaskim obcasie.
  5. Kwiaty we włosach, kolczyki w trupie czaszki są z Clair's podobnie jak pajęcza szyja (świecąca w ciemnościach)
  6. No i biżuteria: u mnie to wielkie szklane korale z Reserved.

Jak widzicie dziewczyny były ubrane naprawdę z rozmachem, no ale umówmy się trochę mnie tłumaczy, że nie miałam kiedy się przygotować, bo... we wtorki mam basen z dzieciakami i ogólnie byłam nieco "chlorowa" :) Był bardzo fajny wykład o Fridzie, po angielsku i tu też fajna akcja, bo wszystko rozumiałam, a jednak tego angielskiego w ogóle nie ćwiczę.  Czy wiecie, że ostatni obraz Fridy zaginął? I podobno jest gdzieś w Polsce? Albo, że w filmie z Salmą Hayek użyte obrazy NIE były Fridy? Jakby nie było JA TEŻ dostałam prezent, za to, że się przebrałam i cieszę się, że tam byłam :) Ach, no i mam już przebranie na Halloween :)

17:44, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 września 2017
  • Jutro masz imieniny?
  • Nie.
  • Bo jutro jest Justyny.
  • Ja mam imieniny 26.
  • Września?
  • Tak. A urodziny dzień później.
  • Jutro nie?
  • No nie.
  • Dużo tych Justyn.
  • Dużo. Przypadkiem NIC mi NIE kupuj. Ja i tak więcej dostaję niż daję :)

Aale, skoro mi tak przypomniano, że nadchodzi moje święto, pomyślałam, żeby sprawić sobie prezent. Pamiętacie mój żółty płaszczyk? Był cudowny, ale jak wyjęłam go kilka dni temu z szafy, to okazało się, że to taka szmatka się zrobiła. Na dodatek za mała w ramionach... Podjechałam do pralni z pościelą i sprawdziłam za ile to mi wypiorą i wygładzą... Dużo, może więc by tak coś nowego? Bo to i tak nie wiadomo czy będzie dobre...

Tradycyjnie Mohito. Ależ mi się ten szary "swetro-trencz" spodobał! Szybko sprawdziłam on-line i chociaż to nowa kolekcja, to już nie ma pełnej rozmiarówki, czyli do wyprzedaży nie dotrwa... Decyzja była szybka. Btw. na klapie było lekko zaciągnięte, ale dostałam za to 10% zniżkę :) I tak w klapie lubię ostatnio pinsy.

  • Płaszczyk- Mohito
  • Spodnie i granatowa bluzka w groszki - Orsay
  • Buty- Zara
  • Torebka- Simple

<><>

Przerzuciłam dziecięce ubranka. Na półki zimowe, a letnie do kufra. Bo upałów już nie będzie. Może będzie ciepło na t-shirta i legginsy, ale kombinezony i bluzki z gołymi plecami to już w tym roku się nie przydadzą. Dzieciaki odzieżowo są na nowy rok szkolny gotowe. Lilce może się przydać jakaś nowa spódniczka, a tak to mają wszystko. Łucja potrzebuje buty na jesień, a Lilce trzeba kupić adidasy na w-f. Pani zanegowała trampki, że w nich będą ją boleć nogi przy bieganiu i muszą BYĆ adidasy. Dziewczyny poradziły sobie z tym tak, że spotykają się w szkole i przekazują sobie buty na w-f :) Patologia pełna.

I panny nie mają t-shirtów. Zawsze przeglądam to co JEST i te najfajniejsze t-shirty chowam na przyszłe lato, żeby nie nosiły POD coś, bo do kolejnego lata zatłuką. No i panny nie mają ani jednego. Tzn. Łucja ma jeden, który kupiłam jej na urodziny. Plus Lilce obiecałam puchówkę. Tyle odzieżowych planów na jesień :)

23:30, fanta-girl
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 14 sierpnia 2017

"Mad Man, lata '60, USA. Kobiety w porządnych ubraniach, porządne drinki w porządnych szklankach, porządne papierosy bez smaku mentolu i filtra. Wtedy to co Cię nie zabijało, wzmacniało Cię. Kupił tylko I-szy sezon i oglądał go stale od nowa. Nie był pewien, czy spodobał by mu się dalszy ciąg."

-Upiory, Jo Nesbo

 

Jak siedzimy sobie w takim pin-upowym gronie to wszyscy wokół wydają mi się szarzy. Był piknik i byłyśmy taka kolorową plamą. Obok na leżakach leżało hipsterskie towarzystwo, były jakieś leżaki, dzieci i wszyscy wydawali mi się bezbarwni. Neutralne zgaszone kolory, szarości, beże, ciemne zielenie i trochę jeansu. Ja nie mówię, że to jest złe, ale lubię kolory. Jak to głosi pewien popularny funpage: Life is too short to wear boring clothes .:D

Nie mam cały czas zdjęć MOICH z pikniku, ale mam dwa grupowe. Jak widać byłyśmy kolorowe i widoczne. Autorem zdjęć jest Piotr Sarnecki.

  • Bluzka (mam jakoś strasznie dużo czerwonych rzeczy w białe groszki :/) - to Tatuum
  • Białe spodnie 7/8- Orsay
  • Buty na klocku w groszki (chyba ich nie widać) - Quazi

<><>

A zakupy z Ciasteczkowym? Dobrze. Udało się coś tam kupić, ale niesamowita akcja była, jak podeszliśmy do kasy. On się położył na ladzie (przy jego wzroście był praktycznie od razu po drugiej stronie, tuż na wprost dziewczyny, która ściągała klipsy z koszulek) i pyta:

  • Jakaś zniżka przy dwóch sztukach?
  • Nie, nie mogę nic dać...
  • Może jednak? O której pani kończy?

?????? I potem do mnie mówi:

  • Zawsze tak robię, bo oni często dają zniżki. Tylko trzeba się upomnieć.
  • WIEM. Ale sądziłam, że TYLKO ja tak robię!!

:)

13:35, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
niedziela, 16 lipca 2017

- Sense8, s02, walczący o polityczny stołek w Nairobi Capheus Van Damm ;)


  • Jesteś za młoda i za ładna dla mnie.
  • Mhm. Jeszcze mnie nie zostawiaj. Jak mnie pozbierasz do kupy to sama Cię puszczę.
  • Sama się pozbierałaś dawno temu. A pewnego dnia będziesz miała mnie dość.
  • Bardzo możliwe jeżeli nic nie zrobimy z Twoimi t-shirtami.
  • ????
  • Znam na pamięć Twoje koszulki.
  • Są bardzo ładne.
  • To prawda. Ale jest ich za mało. Jedziemy na wakacje na PIĘĆ dni i potrzebujesz garderoby na PIĘĆ dni.
  • Mam... trzy szare podkoszulki, jedną czarną i jedną białą!
  • TO za mało. Potrzebujesz co najmniej SZEŚĆ. A jeśli zachlapiesz się wodą na kajakach?

Przede mną wyprawa po T-shirty dla Ciasteczkowego. Razem z NIM... To nie będzie łatwe. Na wszelki wypadek ja zakupy już zrobiłam. Przez net na wyprzedażach. I znowu palma pierwszeństwa należy do Mohito. Na sześć zamówionych rzeczy wszystkie to strzał w dziesiątkę. No dobra, może koronkowa sukienka lepsza by była S, a nie M, ale i tak jest śliczna. Szorty są bomba, bluzka 3/4 nie była mi specjalnie potrzebna, ale leży świetnie, podobnie jak kolejny sportowy bra.

19:04, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 czerwca 2017

Buff, ależ nie znoszę zdrobnień, ale inaczej mi nie pasowało ;)

  • Sweterek w paski- Zara
  • Białe elastyczne spodnie- Orsay
  • Wózeczek ;) - Tesco :)

 

Nie jest łatwo znaleźć dobre japonki. Pomijając idealną długość i umocowanie bolca do krawędzi palców, to sam bolec musi być okrągły. Nie zszywany, tylko właśnie taki okrągły. A podeszwa powinna być idealnie płaska, bo czuć te żłobienia... Ale udało w tym roku takie znaleźć! W ogóle jakoś tak dużo butów mi doszło. Zaczęło się od złotych snickersów na wyprzedażach, potem doszły z Chin emu, potem dostałam tenisówki w kwiatki (foto wyżej), które mi zupełnie pasują do wielu rzeczy, a potem rozpoczęła się faza na japonki!

Pierwsze to były skórzane z Venezii... Zobaczyłam je kupując sobie buty do biegania i powiedziałam do nich: Wrócę do Was za miesiąc :) I wróciłam. Ale wydały mi się tak luksusowe, że kupiłam sobie od razu, na takie codzienne zużycie, dwie gumowe pary w Reserved (oba to górny szereg i TAK WIEM, że tegoroczne złoto jest u mnie dominujące). Czy to już koniec? Mam taką nadzieję, chociaż odkryłam jeszcze sandały Quazi ;)Ale będę twarda, mam już buty, więc o ile ich jakoś astronomicznie nie przecenią, NIE ulegnę!

23:09, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
czwartek, 04 maja 2017
  • Może mogę w czymś pomóc??
  • Tak. Potrzebuję buty do biegania. Poprzednio miałam zoom fly-je, ale je zarąbałam. No i bolą mnie łydki, więc musi być coś z lepszą amortyzacją.
  • Mamy jakiś limit?
  • Mamy. Te mi się podobają, ale mogę wydać więcej.
  • Ile więcej?
  • 50 złotych +/-

I zaczęliśmy szukać :) Znaleźliśmy takie z dzieloną podeszwą, znaleźliśmy takie w uroczym fiolecie i dołączyła do nas jeszcze jedna sprzedawczyni:

  • A może takie? Jeśli nie przeszkadza Pani ten fluo-żółty?
  • Nie jestem nim zachwycona, ale jeżeli są dużo lepsze...
  • Są. To model wyżej i proszę porównać poduszki. Ponad półtora centymetra więcej amortyzacji.
  • To może właśnie takie... Ile są droższe od tych niebieskich?10 złotych?
  • Nie... Proszę poczekać. Sprawdzę. One kosztują 280 PLN.

Wybuchnęłam na to śmiechem.

  • Jednak zostanę przy niebieskich. Trochę jednak bardziej mi pasują :)

Sprzedawczyni była lekko urażona, ale kupować za tyle buty, które mi się nawet NIE podobają, to by była przesada. Tym bardziej, że chciałabym w tym miesiącu jeszcze kupić buty do salsy... :0

<>

Wiem mordeczki, że tęskniliście za tematami sportowymi, więc tak majowo, taki właśnie Wam przynoszę :) W kwietniu doszły sportowe buty i sportowa torba. Torbę dostałam kupując kosmetyki i doszłam do wniosku, że to będzie świetna torbą na siłownię. Dokleiłam tylko naszywkę z imieniem (w zapasach miałam taką wyszytą na granatowym materiale mundurów galowych) i doczepiłam pinsa z króliczkami. Pinsa dostałam gratis od Chińczyka przy zakupie pinsów dla dziewczyn. A tematycznie jest taki, że od razu go z puli dziecięcych zabrałam ;)

  • Up - torba Yves Rocher,
  • A niżej nowe, już zwycięskie buty - fragmentarycznie widoczne Lunarlony: Nike Lunartempo 2.

18:42, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 kwietnia 2017

Odprowadziłam dziewczyny do szkoły, weszłam do domu i usłyszałam  jak na górze małe nóżki przebiegły z jednego łóżka do drugiego... Poszłam więc prosto do mojej sypialni i ujrzałam młodego jak rozkosznie przewalał się w mojej pościeli. Lecz gdy mnie zobaczył... zaczął szlochać:

  • NIE!!! Nie przytuliliśmy się dzisiaj!
  • Przytulmy się teraz.
  • TO się NIE liczy. Jesteś już w twardych ubraniach!

:) Ale tak do końca to nie było nic twardego :) Sztruksy i koszula flanelowa są raczej miękkie, ale zawsze mnie to zaskakuje, że nie wiadomo kiedy przekazałam im to upodobanie do miękkości odzieży :)

 

Strasznie jestem znowu w biegu. Pojawił się projekt majówki, ale nie mam ochoty nigdzie wyjeżdżać. Zresztą dzieci też nie chcą. Ta wahadłowość weekendów powoduje, że one są w trybie ciągłej wycieczki i wolą posiedzieć w domu. Nachodzą święta, komunia wraz z próbami i przygotowaniami, a tu jeszcze zaległa impreza urodzinowa...

Ponadto w szkole były dni otwarte, więc w przypadku jednej dziewczyny zrobiłam już rundę po nauczycielach, by się coś więcej dowiedzieć, a w przypadku drugiej taką atrakcję będę mieć w poniedziałek. W przedszkolu trwa natomiast akcja: Rodzic czyta dzieciom...

Do przedszkola nałożyłam bluzkę z Myszką Miki :) To jeden z zimowych łupów - bardzo zresztą udany. Drugi to złote buty (dziewczyny też mają tej wiosny złote buty, więc bije od nas niezły blask jak idziemy :), no a trzeci to motocyklowa kurtka w kwiatki. No dobra, szare leginsy w sumie też. Dwie pary takich spodni mi tej zimy doszły, bo dobrze wyglądają do zimowych butów.

  • Złote buty- Zara
  • Szare leginsy- Zara
  • Bluzka z Myszką Miki - Mohito
  • Szary żakiet - Promod
  • Kurtka w kwiatki - Zara

23:30, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 marca 2017

Miałam kiedyś znajomego. To był naprawdę TYLKO znajomy.

Siedzieliśmy razu pewnego, gadaliśmy i on mówi:

  • Zrobiłbym Ci cycki.

Westchnęłam i zapytałam:

  • Jakie Ty chcesz te cycki?
  • Nie arbuzy. Takie większe grejpfruty. Albo lepiej pomelo.
  • Antonio, wal się. Lubię moje ciało. Pomelo?!? Ja przy mojej klatce piersiowej będę to miało między pachami!

I nie namówił mnie, a biust po dzieciach i tak urósł :) Pamiętajmy o tym w naszym dniu, że warto lubić własne ciało! Że jakie by nie było, jest nasze i należy mu się szacunek. Musimy je dogrzać, nakarmić i cieszyć się nim.

Najlepszego babeczki!

Btw. ja jak przystało na bieliźnianego maniaka zamówiłam sobie dwa nowe... staniki? Nie bardzo wiem jak je używać, ale bardzo mi się podobają. Widziałam je zresztą na żywo, na burleskowym backstage-u :) Sądzę, że nie starczy mi odwagi by łączyć je TYLKO z żakietem, więc może będą tak wystawać spod wydekoltowanego swetra? A może będę je łączyć ze zwykłą bielizną? Przyjdą to będę kombinować!

23:05, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
środa, 08 lutego 2017

Burleską się już Wam zachwycałam. To taki nurt rozrywkowy, który jest fajny dla... kobiet. Paradoksalnie, bo przecież tam dużo golizny. Ale jak widzisz te wirujące niedoskonałe ciała, zabawę piórami i przebraniami i czujesz tę energię z radości bycia kobietą, to też zaczynasz ją czuć. Jedna moja znajoma powiedziała kiedyś: Ale po co ćwiczyć taniec, jak nie ma komu tego pokazać?

W "Dziennikach motocyklowych" był niezły moment, kiedy młody Che (podróżując po Ameryce Południowej) siedzi przy ognisku z kumplem i ludźmi, którzy przyjechali do pracy w pobliskiej kopalni. Z parą, która zostawiła swoje dzieci z dziadkami i podróżuje po kraju w poszukiwaniu pracy. I to małżeństwo nie jest w stanie pojąć dlaczego ci młodzi mężczyźni podróżują. ¿Por que viajaste? Skoro mają gdzie mieszkać i za co żyć, to po co podróżują? Pytanie jest tak absurdalne i niewytłumaczalne, że nie pada na nie żadna odpowiedź.
I takich dziwnych pytań słyszy się w życiu sporo. "I po co to ćwiczyć?" jest właśnie jednym z nich. Bo dobrze się wtedy czuję, bo fajnie kształtuje się samoocena, bo to takie przypomnienie, że bycie kobietą jest fantastyczne?

 

Weekendy bez dzieci planuję dość starannie. Mam uczucie, że MUSZĘ wykorzystać ten czas. Nie lubię jak ich nie mam obok siebie i jak tych godzin sobie nie wypełnię to kończy się na nieustannym rozkładaniu pasjansa, albo biciu rekordów w ilości przejrzanych stron w Internecie.

SOBOTA

Zabrałam znajomą na pokaz burleski. Wszytko jej w trakcie wyłuszczałam i bakcyla złapała. Że są części ciała, które NIGDY w burlesce nie są pokazywane i że publiczność ma zawsze żywiołowo reagować :) Wszystko jest na niby, zawsze jakaś performerka ma urodziny, i zawsze są to 18-ste :) Tematem tego show były Karaiby i wyspy egzotyczne! Warunkiem wejścia na imprezę był kwiatowy look ;) Czyli koszule w kwiaty, naszyjniki w stylu Aloha i wielokolorowe sukienki. No i show był super. Lepszy niż to co widziałam we wrześniu w Łodzi i chyba w fajniejszym miejscu, gdzie była półtora roku temu.

Foto UP, wiem, że ciemność i jakieś wąsy obce się z tyłu podczepiły, więc reszta fotek zawodowców ;)

NIEDZIELA

A w niedzielę, po imprezie, wybrałam się na warsztaty fryzur retro :) Je trudno zrobić, bo kiedyś inaczej strzyżono, ale mamy całą masę wynalazków by nam się to udało. Są różne typu wałków, spinek (już kupiłam, by robić te czadowe gładkie fale) i lokówek. Ja dostałam grzywkę. By takie coś wyszło, trzeba ją trochę natapirować i odpowiednio "złamać" loka ;) I metamorfozy były jak u Chodakowskiej! Przyszłyśmy takie zwyczajna, a wyszłyśmy zaczarowane :) A zabawa była przednia! :)

00:38, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 stycznia 2017

- Young Pope, s01

Popłynęłam na tegorocznych wyprzedażach... Popłynęłam jak kra na wiosnę...

Wszystko zaczęło się 26-go grudnia wieczorem. Miałam już w domu dzieciaki, strasznie były rozbrykane po tych świątecznych emocjach (spotkania, prezenty, choinka) i późno się położyły spać. Nie walczyłam z tym, bo przed nami był Sylwester i zakładałam, że takie rozregulowanie łatwo skoryguję. Ale w końcu zasnęły, a ja siadłam do kompa. No i tak sobie klikam, przełączam, roluję i raz po raz mi wywala baner, że nadchodzą wyprzedaże. Spojrzałam na zegarek i było 00:10. No to sprawdźmy! I weszłam na stronę Zary...

Latem podobała mi się jedna kurtka. Chodziłam wtedy na kurs angielskiego i po wyjściu z zajęć czasem ją oglądałam. Ale nie, po co mi kolejna kurtka na jesień w kwiatki? Gość w sklepie mi powiedział, że to nowa kolekcja i model pewnie nie dotrwa do wyprzedaży... A tu patrzę i JEST! I to 50% taniej. Wrzuciłam więc do koszyka. Potem jeszcze cieplejsze leginsy (skoro jestem taka fit to czemu nie?) i poleciało. Z rozpędu zanim dopadł mnie moralniak weszłam na stronę Camaieu (sweterki) i Mohito (akcesoria).  A kilka dni później jeszcze raz zajrzałam do wirtualnej Zary i gdzieś tam jeszcze...

To, że przesadziłam uświadomiłam sobie w Mohito odbierając przesyłkę w sklepie.

  • Co Pani zamawiała? To łatwiej będzie mi po rozmiarach paczkę znaleźć.
  • Nie wiem. Naprawdę nie pamiętam...

I co gorsza, pomijając JEDNĄ żółtą sukienkę z Promodu, którą od razu oddałam, wszystko pasuje idealnie. Niestety. Co bym nie zakładała, to jest dobrze. Aale mogę założyć, że roczny plan wykonałam. Mam i buty na wiosnę, które chciałam kupić, i to na dodatek złote. Mam naszyjnik z buziaczkami, który widziałam w czerwcu w Mohito w Pile, ale byłam z Lutką i nie chciałam przy niej tego kupować, bo to nie jest w jej stylu, więc pewnie miała by swoje zdanie. Mam naprawdę fajne spodnie, też na lato. Ach, no i plisowaną spódnicę, którą miałam w schowku jednego sklepu chyba od roku. Niżej widać mnie w nowych welurowych spodniach :) Reszta BĘDZIE pojawiać się...  Btw. Na jednym ze zdjęć są przypinki w stylu militarnym. Tak mi się podobała dziewczyna na Pin-up Party w stroju wojskowym, że chodzi mi głowie skompletowanie takiego :)

12:38, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13