RSS
środa, 08 marca 2017

Miałam kiedyś znajomego. To był naprawdę TYLKO znajomy.

Siedzieliśmy razu pewnego, gadaliśmy i on mówi:

  • Zrobiłbym Ci cycki.

Westchnęłam i zapytałam:

  • Jakie Ty chcesz te cycki?
  • Nie arbuzy. Takie większe grejpfruty. Albo lepiej pomelo.
  • Antonio, wal się. Lubię moje ciało. Pomelo?!? Ja przy mojej klatce piersiowej będę to miało między pachami!

I nie namówił mnie, a biust po dzieciach i tak urósł :) Pamiętajmy o tym w naszym dniu, że warto lubić własne ciało! Że jakie by nie było, jest nasze i należy mu się szacunek. Musimy je dogrzać, nakarmić i cieszyć się nim.

Najlepszego babeczki!

Btw. ja jak przystało na bieliźnianego maniaka zamówiłam sobie dwa nowe... staniki? Nie bardzo wiem jak je używać, ale bardzo mi się podobają. Widziałam je zresztą na żywo, na burleskowym backstage-u :) Sądzę, że nie starczy mi odwagi by łączyć je TYLKO z żakietem, więc może będą tak wystawać spod wydekoltowanego swetra? A może będę je łączyć ze zwykłą bielizną? Przyjdą to będę kombinować!

23:05, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
środa, 08 lutego 2017

Burleską się już Wam zachwycałam. To taki nurt rozrywkowy, który jest fajny dla... kobiet. Paradoksalnie, bo przecież tam dużo golizny. Ale jak widzisz te wirujące niedoskonałe ciała, zabawę piórami i przebraniami i czujesz tę energię z radości bycia kobietą, to też zaczynasz ją czuć. Jedna moja znajoma powiedziała kiedyś: Ale po co ćwiczyć taniec, jak nie ma komu tego pokazać?

W "Dziennikach motocyklowych" był niezły moment, kiedy młody Che (podróżując po Ameryce Południowej) siedzi przy ognisku z kumplem i ludźmi, którzy przyjechali do pracy w pobliskiej kopalni. Z parą, która zostawiła swoje dzieci z dziadkami i podróżuje po kraju w poszukiwaniu pracy. I to małżeństwo nie jest w stanie pojąć dlaczego ci młodzi mężczyźni podróżują. ¿Por que viajaste? Skoro mają gdzie mieszkać i za co żyć, to po co podróżują? Pytanie jest tak absurdalne i niewytłumaczalne, że nie pada na nie żadna odpowiedź.
I takich dziwnych pytań słyszy się w życiu sporo. "I po co to ćwiczyć?" jest właśnie jednym z nich. Bo dobrze się wtedy czuję, bo fajnie kształtuje się samoocena, bo to takie przypomnienie, że bycie kobietą jest fantastyczne?

 

Weekendy bez dzieci planuję dość starannie. Mam uczucie, że MUSZĘ wykorzystać ten czas. Nie lubię jak ich nie mam obok siebie i jak tych godzin sobie nie wypełnię to kończy się na nieustannym rozkładaniu pasjansa, albo biciu rekordów w ilości przejrzanych stron w Internecie.

SOBOTA

Zabrałam znajomą na pokaz burleski. Wszytko jej w trakcie wyłuszczałam i bakcyla złapała. Że są części ciała, które NIGDY w burlesce nie są pokazywane i że publiczność ma zawsze żywiołowo reagować :) Wszystko jest na niby, zawsze jakaś performerka ma urodziny, i zawsze są to 18-ste :) Tematem tego show były Karaiby i wyspy egzotyczne! Warunkiem wejścia na imprezę był kwiatowy look ;) Czyli koszule w kwiaty, naszyjniki w stylu Aloha i wielokolorowe sukienki. No i show był super. Lepszy niż to co widziałam we wrześniu w Łodzi i chyba w fajniejszym miejscu, gdzie była półtora roku temu.

Foto UP, wiem, że ciemność i jakieś wąsy obce się z tyłu podczepiły, więc reszta fotek zawodowców ;)

NIEDZIELA

A w niedzielę, po imprezie, wybrałam się na warsztaty fryzur retro :) Je trudno zrobić, bo kiedyś inaczej strzyżono, ale mamy całą masę wynalazków by nam się to udało. Są różne typu wałków, spinek (już kupiłam, by robić te czadowe gładkie fale) i lokówek. Ja dostałam grzywkę. By takie coś wyszło, trzeba ją trochę natapirować i odpowiednio "złamać" loka ;) I metamorfozy były jak u Chodakowskiej! Przyszłyśmy takie zwyczajna, a wyszłyśmy zaczarowane :) A zabawa była przednia! :)

00:38, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 stycznia 2017

- Young Pope, s01

Popłynęłam na tegorocznych wyprzedażach... Popłynęłam jak kra na wiosnę...

Wszystko zaczęło się 26-go grudnia wieczorem. Miałam już w domu dzieciaki, strasznie były rozbrykane po tych świątecznych emocjach (spotkania, prezenty, choinka) i późno się położyły spać. Nie walczyłam z tym, bo przed nami był Sylwester i zakładałam, że takie rozregulowanie łatwo skoryguję. Ale w końcu zasnęły, a ja siadłam do kompa. No i tak sobie klikam, przełączam, roluję i raz po raz mi wywala baner, że nadchodzą wyprzedaże. Spojrzałam na zegarek i było 00:10. No to sprawdźmy! I weszłam na stronę Zary...

Latem podobała mi się jedna kurtka. Chodziłam wtedy na kurs angielskiego i po wyjściu z zajęć czasem ją oglądałam. Ale nie, po co mi kolejna kurtka na jesień w kwiatki? Gość w sklepie mi powiedział, że to nowa kolekcja i model pewnie nie dotrwa do wyprzedaży... A tu patrzę i JEST! I to 50% taniej. Wrzuciłam więc do koszyka. Potem jeszcze cieplejsze leginsy (skoro jestem taka fit to czemu nie?) i poleciało. Z rozpędu zanim dopadł mnie moralniak weszłam na stronę Camaieu (sweterki) i Mohito (akcesoria).  A kilka dni później jeszcze raz zajrzałam do wirtualnej Zary i gdzieś tam jeszcze...

To, że przesadziłam uświadomiłam sobie w Mohito odbierając przesyłkę w sklepie.

  • Co Pani zamawiała? To łatwiej będzie mi po rozmiarach paczkę znaleźć.
  • Nie wiem. Naprawdę nie pamiętam...

I co gorsza, pomijając JEDNĄ żółtą sukienkę z Promodu, którą od razu oddałam, wszystko pasuje idealnie. Niestety. Co bym nie zakładała, to jest dobrze. Aale mogę założyć, że roczny plan wykonałam. Mam i buty na wiosnę, które chciałam kupić, i to na dodatek złote. Mam naszyjnik z buziaczkami, który widziałam w czerwcu w Mohito w Pile, ale byłam z Lutką i nie chciałam przy niej tego kupować, bo to nie jest w jej stylu, więc pewnie miała by swoje zdanie. Mam naprawdę fajne spodnie, też na lato. Ach, no i plisowaną spódnicę, którą miałam w schowku jednego sklepu chyba od roku. Niżej widać mnie w nowych welurowych spodniach :) Reszta BĘDZIE pojawiać się...  Btw. Na jednym ze zdjęć są przypinki w stylu militarnym. Tak mi się podobała dziewczyna na Pin-up Party w stroju wojskowym, że chodzi mi głowie skompletowanie takiego :)

12:38, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 grudnia 2016
  • Ooooo!!! Przyniósł Pan moje buty!
  • Nie lepiej to dla biednych dać?
  • MOJE buty? A niby dlaczego to MI mają marznąć nogi?
  • Tu jeszcze jeden liścik. Ze straży miejskiej.
  • A to akurat, NIE jest miły prezent.

Tak jest ten mój listonosz ;) Ogień i lód :D

Mam nowe emu. W poprzednich zrobiły sobie gniazdo myszy (true). Zresztą już się rozpadły. Zakup był w planach na ten rok, a to jedyne buty w których nie marzną mi stopy. I tym razem wybrałam różowe (red rose :). Rzutem na taśmę jeszcze kurtka Lucy - też zaplanowana na 2016. Kupiłam jej taką samą puchówkę jak sobie. Tylko, że ja mam XL, a jej wzięłam XS. I w innym kolorze groszków. Bardzo mi się podoba i w przyszłym roku taką dłuższą puchówkę (trochę już jednak inną) kupię Lilly.

Podsumowanie 2016?

Bardzo dobrze. Zrealizowałam plany praktycznie 100%.  Uzupełniłam z nadwyżką bieliznę i dokompletowałam sportowe stroje (doły i góry).  Doszła puchówka i krótka cieplejsza kurtka. Jakaś kolorowa biżuteria i sztuczne rzęsy. Sporo kostiumów kąpielowych. Kupiłam sobie dwie wspaniałe sukienki i kilka par spodni. Ma sens ćwiczenie, bo bez brzucha co bym nie przymierzała to się sobie podobam. Jedna z tych nowych sukienek jest czerwona :) Nie pamiętam kiedy coś tak oszałamiającego nakładałam. :)

Co w 2017?

Na kolejny rok przechodzi zakup kaloszy, bo na te okoliczne pola, żal innych butów. Na wiosnę potrzebne będą kolejne trampki na grubszej podeszwie, bo zużywam. Tak jak już napisałam puchówkę muszę kupić Lilly. Potrzebny jest mi jeszcze jeden sportowy stanik, no i marzą mi się kolejne sportowe buty, ale to całkowita rozpusta, więc nie obowiązkowo. Może jakaś fajna letnia spódnica za kolana? Albo tiulowa spódnica z dziesięciu warstw? Patrząc na siebie dochodzę do wniosku, że skóra najlepszym ubraniem i to wokół niej znowu będę toczyła walki w przyszłym roku :))

19:38, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 listopada 2016

Mój biegowy trener zrobił fajny wpis o tym jak należy się w ziemie do biegania ubierać. Bo ubierać się trzeba i zasady są ściśle określone. Baa, ja na treningu ktoś się pojawi z gołymi Achillesem, to niemalże jest wywalany.

A więc jak? Przewiewnie, ale szczelnie. Cebulkowo, w stroju ze specjalnych tkanin. Trzeba pamiętać, że stawy nagrzewają się dłużej i musimy je chronić. Powinniśmy też mieć zasłoniętą szyję i do tego celu używa się specjalnych wąskich kominów . Spodnie biegowe są dość wysokie, a bluzy biegowe mają rękawki na tyle długie, że jest w nich wcięcie na kciuka. Moja biegowa bluza ma też odwijany mankiet, tak że mogę sobie zrobić z niej rękawiczki. Lepiej mieć specjalną czapkę. Ja mam bluzy z kapturem i nakrycie głowy mi przeszkadza, ale może rozwiązaniem dla mnie są opaski?

Co jeszcze? Są specjalne ogrzewacze na łydki (można nosić getry) i ręce. Ogrzewacz na ręce to nasz polski wynalazek, który zdobył nagrodę innowacyjności w 2015. Moje ogrzewacze na ręce wchodziły w skład pakietu startowego (podobnie jak zielony komin) . Ogrzewacze na łydki dostałam kiedyś jeszcze od Karlosa (to chyba był jego pierwszy prezent) i przeleżały w szafie z metką (!) ponad 10 lat. Jak widać przyszedł ten moment, kiedy są użyteczne. Wyżej macie fotę moich biegowych zimowych pomocników, wraz z demonstrującą je Lily, a NIŻEJ mnie biegową :)

Czasem biegłam, czasem szłam :)) Za tą parą w długich spodniach na moście. Ona fioletowe, on takie szersze.

Finiszowanie na mecie... Zaraz za tym gościem w okularach przeciwsłonecznych.

Nie ma, że zimno! :D

23:09, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 października 2016

Szłam z Lilly przez outlet. Mieliśmy jakiegoś wirusa i codziennie kolejne dziecko mi się rozkładało. Tak na jeden dzień. Budziło się rano, wymiotowało, więc podejmowałam męską decyzję: TY, dziś zostajesz w domu. Kolejnego dnia wysyłałam już na zajęcia, ale dokładało się kolejne. Poniedziałek był młodego, Lilly poległa we wtorek, a Lucy w środę. Ja miałam dół w nocy z poniedziałku na wtorek.

A na wtorek miałam zaplanowaną wyprawę do outletu. Akurat potrzebne są dzieciakom spodnie, więc miałam nadzieję, że jakieś będą. Nie było... Ale szłyśmy i zobaczyłam na wystawie torebkę. Przeszłyśmy i zawróciłam. I weszłyśmy...

Rzadko kiedy coś mi się tak podoba. A tu miłość od pierwszego wejrzenia :) Nie kupiłam sobie ani jednej torebki w tym roku, więc zakup był uzasadniony :) Cena niższa od wyjściowej o 70%. NIE jest to skóra, ale jest bardzo miękka :) I jestem nią zachwycona! Nie rozumiem tego szumu wokół Micheala Korsa. Nie podobają  się wyraźne loga i duże zdobienia. Nie lubię torebek z poprzyczepianymi charmsami. Te wszystkie modne elementy w torebkach wydają mi się mało eleganckie. Ale ta jest idealna. Wygląda jak granatowa torba stewardessy. Jest trochę za duża, ale będzie super do samolotu, albo na dłuższe wycieczki.

Bugatti tak naprawdę robi walizki i torby podróżne, ale ja zastosowań funkcjonalnych widzę więcej! :)

  • Granatowo-niebieska torba - Bugatti
  • Kurtka w kwiatki- Bershka
  • Kremowy sweter - Zara
  • Zielone spodnie - Promod
  • Chustka w kratę- Reserved Kids

Zdjęcia tym razem robił mi Carlos. Przyjechał po dzieci, więc mu mówię:

  • Zrób mi szybko fotkę na szafę. Zanim się pozbierają, to nie będę dziewczyn ganiać.
  • Nie brakuje mi tego elementu naszego związku.
  • Wiem. Dlatego zrób.
  • Ale nie oszukujmy się. Nie będziesz Maffashion. Nie będziesz nawet Jessiką Mercedes.
  • Mój plan jest inny :) Ale cieszę się, że Ty je wszystkie znasz :)

 

Pełna nazwa MOJEJ CUDOWNEJ TORBY to Bugatti Gioco Massenger Bag. Ach i jest też biały pasek, który mogę przypiąć! :) To się pochwaliłam :)

12:35, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 października 2016

Nie ma kobiety, która by źle wyglądała wystylizowana na pin-up girl. Wcięcie jest zawsze tam gdzie powinno być, usta są zawsze czerwone, a włosy zawsze błyszczące. I naprawdę nie widziałam w sobotę ani jednej nie atrakcyjnej dziewczyny. Sylwetki miały przeróżne, ale wszystkie wyglądały świetne.

Pin Up and Burlesque Party w Łodzi odbywa się raz w roku. Tegoroczna, szósta edycja, jest chyba ostatnią w Scenografii i kolejne będą gdzieś indziej. Gdzie by nie były, ja na nich będę, bo impreza była niesamowita. Burleskę pewnie kojarzycie. To rodzaj show, głównie nie ukrywajmy dla kobiet, który jest manifestem siły i magii kobiecego ciała. Mam nawet plan, że w ramach prezentów inicjacyjnych dla moich dziewczyn, na 16-te urodziny każdą z osobna będę na taki show zabierać. Nie ma tam wulgarności, chociaż żarty BettyQ bywają "sprośne" :)

Była więc Burleska i były Pin-upowe klimaty. Mam MAŁO zdjęć. Jest tylko to na górze, a to zdecydowanie za mało. Wkleję więc Wam kilka fotek innych dziewczyn obecnych na party. Bardzo mi się podobała dziewczyna w mundurze. Chora jestem na taki mundur... Było trochę mężczyzn, albo w szelkach, ubranych jak "grzeczni chłopcy do kompletu", albo takich "alfonsów" w dwurzędowych gajerach w stylu Mad Mana. Ach, no i byli też MARYNARZE :)) Za rok muszę tylko wziąć buty na zmianę, bo nie umiem chodzić na obcasach i strasznie mi było niewygodnie :) Żeby posiedzieć przy food truckach na Piotrkowskiej musiałyśmy najpierw skoczyć do hotelu po zmianę obuwia ;)

Btw.

  • moja spódnica w buziaczki to Mohito (kupiłam ją na wyprzedażach jeszcze rok temu po Boogi Festiwal w Człuchowie)
  • Granatowy top- Marks&Spacer
  • Brązowe buty- Jacquline Riu
  • Spinka w kwiaty - Cherry Bon Bon Atelier

I jeszcze żarcik. Wśród uczestników imprezy były rozlosowywane fanty. Wszystkie miałyśmy bransoletki, a na nich był numer. Każdą wygraną odbierało się na scenie i Betty dręczyła dodatkowymi pytaniami:

  • I teraz najważniejsze pytanie... Jak myślisz do kogo jesteś podobna?
  • Nie wiem.
  • To popularna odpowiedź, ale nieprawidłowa.
  • Myślę, że jestem podobna do siebie?
  • To najgorsza możliwa odpowiedź!

:) Kolejne zadanie na ZA ROK znaleźć sobie protoplastkę ;)

14:39, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 19 września 2016

Za dwa tygodnie będę Wam mogła wrzucić niezły wpis, a na razie (DZIŚ) będzie trochę ogórkowo. Zaplanowany na ten rok projekt: w każdym miesiącu coś nowego idzie dobrze ;) Tzn. tempo zwolniło, bo garderobę mam właściwie odnowioną. Widziałam super kurtki z Zarze, ale w sumie to mam kurtkę i to prawie identyczną. Przydały by mi się nowe buty z tych wsuwanych na gołe stopy (te ostatecznie rozwaliłam), lecz zaraz będzie jesień, więc nie będę nawet szukać.

Jesienny zimowy must have tworzą więc następujące rzeczy:

  • puchowa kurtka dla Lucy
  • kolejne emu-uggsy, bo ubiegłoroczne się rozpadły, a to główne moje zimowe buty
  • i może krótka puchówka dla mnie?

Wklejam Wam dwie rzeczy. Up to plisowany żakiet z Zary, która mi się podoba :) Aaale, jest na tyle awangardowy, że mam nadzieję doczekam z nim do wyprzedaży :) A drugie to zdjęcie z tegorocznej męskiej kolekcji na jesień. Jak to ładnie znajomy napisał: Phi, wielka mi moda. W każdej zimowej kurtce właśnie tak wyglądam :)

16:32, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
środa, 17 sierpnia 2016

Ten Brexit jest naprawdę cudowny... Funt zbliża się do Euro, więc jeśli lubicie zakupy na Wyspach, to TERAZ jest ten moment! :) Na LISTEK w ogóle zaglądać nie zamierzałam, ale skoro tak to się potoczyło to na chwilę wpadłam.  I lato kończę z garderobą bieliźnianą w stanie absolutnie idealnym. 

 

W lipcu od Chińczyków zamówiłam górę majtek odnawiając całkowicie moją majtkową flotę. Zamówiłam też  szary shock absorber bra, który przyda mi się na siłownię oraz fluo kostium kąpielowy podobny do tego, który rok temu wprowadziła Calzedonia. Jest całkiem fajny, ale ma niewygodne majtki, więc DÓŁ zamówiłam DO NIEGO inny... JUŻ z listka! :))  Ten niebieski. Oraz ten czarny, który na razie jest BEZ góry, ale jest taki super, że z górą coś wykombinuję, chyba, że po prostu pojadę za rok do Chorwacji na plaże topless :)

Jak już byłam na listku trafiłam w outlecie na moje ulubione staniki Passionaty i DOSZEDŁ kolejny, tym razem blado-różowy. Ten fason i ten rozmiar jest idealny dla mnie i mam już trzy w innych kolorach..

Pewną awangardą i szaleństwem jest całkiem niepotrzebny dzianinowy żółty kostium kąpielowy (wspaniały!) i czerwony biustonosz Maison Close.  :)

12:19, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 lipca 2016

Loft 37 to dwie polskie projektantki, których żywiołem są buty. Fajnie, nie? Ale jeszcze fajniejszy jest projekt, który zrealizowały ostatnio z Biedronką. Otóż na licencji Melisek stworzyły kolekcję dla sklepu. 4 lipca hale zostały zasypane naprawdę świetnymi butami. Nie są to oczywiście buty super wygodne, ale szukałam klapeczek na basen i mam. Potrzebuję czasem nie na maraton, a by odprowadzić dzieci do szkoły i też się przydadzą.

Ja wybrałam klapki. Do wyboru są 3 wzory i każdy wzór dostępny jest w trzech kolorach. Oprócz tego są torebki, portfele i ozdoby. Zestaw kokardek, serduszek i kwiatuszków. Też w określonym kolorze. Wzięłam jedne różowe buty, a jedne czarne. Ozdoby błękitne i różowe.

I wrzucę Wam jeszcze ulubiony strój MÓJ- TEGO lata. Co roku wynajduję jakiś zestaw, który noszę najczęściej. Jest więc spódnica w kwadraty, którą kupiłam w Promodzie dwa lata temu pod koniec lata i spadła mi z wieszaka... I dopiero jak chowałam letnie ubrania na ubiegłorocznej jesieni to ją znalazłam :) Miałam więc już w czerwcu zupełnie nową spódnicę, jeszcze z metkami, chociaż sprzed sezonów kilku i dorzuciłam tylko do tego białą górę (bluzki z Marksa&Spencera są najlepsze na świecie. Widać też nowe klapki!

20:06, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13