RSS
wtorek, 30 listopada 2010

Głównym odzieżowym problem w ciąży jest mimo wszystko nie brzuch i kilogramy a... nogi...

Łooo, matko, ta znowu o skutkach prokreacji :/
Obiecuję, że od Nowego Roku, będzie o czymś innym :) Będzie o takich rzeczach jak nowa kurtka Sztywniary, albo apetycie na kocie okulary. Może rozwinę nawet temat lisów w stylu Dity ;)


Ale narazie to co mi chwilowo najbliższe.

Dlaczego nogi?


Bo rosną i puchną. Hmmm.... No, nie każdemu.  Znam jeden przykład osoby, która ma małe stopy i w ciąży jej nie urosły, ale mi rosną. Przy Lucy rozmiar stopy z 37 doszedł do 40-stu. Potem spadło do 38-miu i nie sądzę by kiedyś były mniejsze. Chrząstki w stopach to taki element, który jest używany stale.

Dlatego jeszcze suchą jesienią poszłam kupić buty, które byłyby niekoniecznie w moim stylu, ale na tyle uniwersalne, że te 3 -4 miesiące w nich pochodzę.
Najbliżej mam CCC - cenowo sklep pasował, odległościowo też, więc weszłam z zamiarem zakupu.

Były. Idealne. Do kostki (wyższe nie mogły by być, bo łydki w ciąży puchną) i zamszowe.
Podeszłam do sprzedawczyni i zapytałam:
  • Czy będą takie, tylko, że nie fiolet albo brąz, ale czarne?
  • Nie... Niestety nie ma.
  • A 40-stka?
  • Będzie.
  • Czy można je jakoś przyciemnić? Np. sprayem do zamszu?
  • Można. Ale nie wiem jak to wyjdzie.
  • Zaryzykuję :) Ja na chwilę je potrzebuję :))
Wiem, wiem. Można było szukać dalej, ale drzemiący we mnie Adam Słodowy wykrzyknął: Super! Bierz je! Jest okazja zrobić nic z czegoś! :)

Etapy pracy po kolej:
1. Były sobie brązowe buty.

2. Pewnego razu spotkały czarny spray...

3. I stały się czarne jak ON...


Myślałam, że ich żywot zakończy się wraz z L4, ale jak spadły śniegi okazało się, że to jedyne w które się mieszczę. Dziś więc przeżyły wielki powrót. W połączeniu z getrami z H&M świetnie sprawdziły się na zimowym spacerze!


16:46, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 listopada 2010

Na fali wczesnojesiennych sukcesów zakupowych, obok spodni ciążowych kupiłam też sobie spódnicę. Ołówkową w kolorze jasno-szarym z szerokim elestycznym pasem. Szkoda, że bez halki, ale na ten krótki okres i tak super wypas ;) Mała uwaga: w ciąży zawsze kupuj rzeczy większe! Nie wiem co mnie podkusiło, żeby wziąć M... Powyżej 70 kg z Ciebie już żadne M :/

Przydaje się. Spódnice na gumce dobrze spełniają swoją funkcję tylko do pewnego momentu. Poza tym brakuje wystarczająco długich (zasłaniających brzuch) gór.
A kolor? Jasno-szary dobrze wypada z błekitnymi koszulami... meża :)

Spódnica ma szlufki. W zestawie była z jasno-szarym paskiem, ale mi pasuje z czarnym. Pasek też mężowy :)

Koszula jest wzorzysta (w golfiarzy), marynarka (w high-schoolowym stylu) ma aplikację, więc jedyną dopuszczalną biżuterią wydawały mi się szare perły.


I jeszcze moja linia z boku. Imponująca, nie? ;)))))

  • Jasno-szara spódnica- J by C (Allegro)
  • Marynarka - Zara Basic
  • Koszula - Wólczanka Avangard
14:24, fanta-girl
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 22 listopada 2010
Wykorzystując fakt, że Carlosa wywiało na dni naście, zabrałam się za rzecz przyjemną, acz wymagającą jego nieobecności.
Z dwóch półek na których leżały jego ubrania jedną zarekwirowałam. Jego odzież zagęściłam na pozostałej oraz  to co się nie zmieściło wyniosłam do naszej sypialni i położyłam na komodzie. Pustą zajęły ubrania młodego.
Cel ćwiczenia jest taki, że jak maż wróci będzie musiał się w końcu zabrać za budowanie szafy w naszej sypialni. Pierwotnie cel będzie odwrotny. Carlos wykorzysta sytuację do czystek w garderobie, którymi obejmie również gajery i krawaty.
To już było. Będzie rzucanie odzieży na schody ze słowami: To śliniak czy krawat? Albo: ten garnitur może i był modny... Pięć lat temu!

Ale nic. Przeczekamy. Bo kolejny krok to będzie UZUPEŁNIANIE utraconej odzieży i wtedy odkryje braki w powierzchni odkładczej...

Wracając do meritum. Ubranka juniora zostały wyprane, odpruto z nich metki, przejrzano (szczególnie część po dziewczynach, bo falbanki i księżniczki wyleciały) i wyprasowano. Kolekcję odzieży uzupełniają zabawki, które dziewczyny wybrały dla brata (też wyprane). Nie ma na zdjęciu krówki-samochodzika, który siostry specjalnie mu kupiły, bo  ferworze testowania czy się nadaje, gdzieś nam chwilowo zaginął.



Ach, no i został wybrany strój, który będzie pierwszy! :)
Pasiaste śpiochy z pociągiem ;))



Lily i śpiochy juniora:
Granatowa koszulka -  Gap (młody odziedziczy, bo młodsza z sióstr już wyrasta, a ciuszek jest ciągle w stanie doskonałym)
Śpiochy - F&F, czyli Tesco :)
14:16, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
wtorek, 16 listopada 2010
Robiłam ostatnio zakupy z mamą w centrum handlowym. My dwie i dziewczyny. Weszłyśmy do sklepu z bielizną. Ja, jako odwiedzający.Gość w muzeum. A w skali makro, czyli całej galerii handlowej, jako eksponat muzealny, przyciągający spojrzenia rozmiarami brzucha.
Sympatyczna ekspedientka, widząc rozmach mamuśki, wystartowała do mnie:
  • A dla pani mam wspaniały staniczek do karmienia...
Odpowiedziałam:
  • Nie, dziękuję. Przy trzecim dziecku ja mam już absolutnie wszystko :)
No bo mam. Nie mogę patrzeć na te wielkie rzeczy i nie mogę się doczekać, aż się ich pozbędę :)) Widziałam w lecie na basenie babkę. Fajne miała sztruksy. Zdjęła bluzkę, ja patrzę, a to spodnie ciążowe! A ona w ciąży nie była :/
Widocznie jej zostały i czasem nakładała...
Nie rozumiem tego. Moje wywalę wszystkie :))

Dziś patent ciążowy kolejny. Tunika.
Właściwie nie tunika, a sukienka, którą jeszcze ubiegłej zimy nosiłam do kozaków. Teraz brzuch ja "skrócił".
Noszę ją dwóch wariantach:
  1. szaro-fioletowym (korale Reserved, fioletowa bluzka Tatuum i szare spodnie ciążowe)
  2. niebiesko-szarym (niebieskie koraliki H&M, niebieska bluzka Mango i granatowe spodnie ciążowe)

A i sama tunika: Amerykański Express (www)

13:01, fanta-girl
Link Komentarze (2) »