RSS
poniedziałek, 12 marca 2012
  • Dziewczyny, jutro ja wychodzę, a Wy zostaniecie z tatą. Dobrze?
  • Dobrze. A gdzie idziesz?
  • Na Manifę!
  • A co to jest Manifa?
  • To taki marsz kobiet.
  • A co Ty tak robisz?
  • Idziemy, krzyczymy, jest zabawnie... Tam same dziewczyny są.
  • A co krzyczycie?
  • No... Krzyczymy: Dziewczy-ny są super! Jesteśmy najlepsze!
  • A ja mogę z Tobą iść?
  • Za rok może pójdziesz. We dwie pójdziemy.
  • A długo Cię nie będzie?
  • Kilka godzin... Spotkamy się na obiedzie u babci.

Tak sobie pogadałam z 5,5 letnią Lucy :) A potem ubrałam Carlosa w opiekę nad dziećmi i ruszyłam. Nie wzięłam w tym roku Kobiego, bo z takim grubasem w chuście uszłabym może z 10 metrów... Za to korzystając z tego, że nie jestem obwieszona dziećmi dobrze się ubrałam :) Btw. uwaga  na za rok: wziąć rękawiczki to może jakiś transparent poniosę! :)

W zasadzie wszystko znacie. Buty były, płaszczyk był, o torebce było. Golf jest stary i nie miałam go na sobie ze 4 lata, spodnie dziedziczone, a tegoroczną nie wspomnianą jeszcze nowością jest czapka. Jest ze skrawków królika na takiej siatce i jest naprawdę fajna. Kupiła sobie taką moja mama i zaciągnęła mnie do sklepu po taką samą dla mnie. W różnych kolorach były, ale w ciemnym brązie było mi najlepiej.

  • Futrzana czapa - Ochnik
  • Płaszczyk - Sandro Ferrone
  • Spodnie khaki - Orsay
  • Czarne oficerki - Caterpillar
  • Torebka - Simple

 

Moja klapa została ozdobiona na Manifie wielką naklejką z różowym ptaszkiem. Babka, która mi to naklejała, wykrzyknęła: Z ptaszkiem łatwiej! Bo ja wiem? :)))

11:43, fanta-girl
Link Komentarze (1) »