RSS
czwartek, 13 marca 2014

Jednym z najbardziej pożądanych produktów wożonych w latach '80 z Turcji do Rosji były tzw. "niedielki", czy majtki na każdy dzień tygodnia. Były białe, często z kolorową lamówką, jakimś kwiatkiem i OBOWIĄZKOWO dniem tygodnia. Co ciekawe zawsze było ich sześć i nosiły nazwy dni od poniedziałku do soboty. Pytałam sie wtedy ojca:

  • Tatuś, a które są na niedzielę?

A on odpowiadał mi "dowcipnie":

  • Prawdziwe dziewczyny w niedzielę nie noszą majtek :)

Ze względów higienicznych najbardziej lubię majtki bawełniane. Aaale albo zawsze kosztowały dużo, albo koronka przy nogawce już przy pierwszym praniu zaczynała się strzępić. Zazdrościłam moim dziewczynom: na działach dziecięcych sieciówek są takie ładnie paczkowane majtaski, bawełniane i po kilka sztuk naraz... 

I ostatnio dokonałam odkrycia... rewolucyjnego ;) Otóż sama zapuściłam się w dział bielizny dla kobiet w supermarkecie... I okazało się, że dla dużych dziewczynek też są takie paczuszki z majtasami! Brzmi to śmiesznie, ale naprawdę jest to przełom dla mojej garderoby. Jak zamawiałam z listka to zawsze za grube funty (chociaż odkryłam przy okazji system kodów rabatowych) dokładałam sobie majtki, a tu pod nosem jest to o czym marzyłam! Na początek wzięłam zestaw marynarski, szorty (to akurat przez przypadek, bo nie wpadłam na to, że są różne typy), każda para została już przynajmniej raz wyprana, kolor się trzyma i kształt też. Bingo! :))

14:18, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »