RSS
środa, 28 marca 2018

Weszłam w jakiś taki cudaczny moment rozwoju CIAŁA, że ostatnio z jedną znajomą z siłowni, którą czasem spotykam na biegach, zaczęłyśmy rozmawiać o MASIE :) I ona mówi: Muszę przystopować kettle, bo mi za bardzo biceps urósł. I rzeczywiście to skubaństwo rośnie. Mam całą górę sukienek, które nagle okazały się za małe pod pachami (przekażę dziewczynom), ale co gorsza są pierwsze żakiety, które w przedramieniach są ciasnawe... Miałam np. takie białe nienoszone bolerko. I szłam dziś sobie na pin-upowe spotkanie i pomyślałam, że do granatowej sukienki i trochę fikuśniejszych butów będzie ok. Wyjęłam, obcięłam metki i...???? I na zdjęciach widzę, że na się MI w tym bicepsie marszy :/ I jak tu z tym żyć?:D

Zdjęcia w różnych formatach, bo z różnych komórek. Btw. jak tak plotkowałyśmy to obok odbywało się korpo-jajeczko (taki sezon, że te jajeczka to plaga). I jeden z tych gości powiedział do drugiego: Jak na NIE patrzę, to czuję się jak na wakacjach! :)

Tak wyglądało grzebanie w koszu z ozdobami do włosów (mam nowe grzebienie dla dziewczyn od "Zajączka"):

I jeszcze ja ze zjedzoną razem z żeberkami szminką (czyli bez szminki ;)

<><>

  • Pokażę Ci się w moim nowym kostiumie kąpielowym... Tadam!!! Ładnie?
  • Tak.
  • To specjalnie na Rivierę... Może być Mazurską. Co Ty na to?
  • Trochę przytyłaś.
  • Niby gdzie? Ja po prostu masę zrobiłam. Teraz będę to rzeźbić. Mam jeszcze trzy miesiące. :)
23:32, fanta-girl
Link Komentarze (5) »