RSS
wtorek, 29 czerwca 2010

Moja fascynacja Włochami zaczęła się jakoś 10 lat temu. To były takie niebieskie wakacje. Miałam pomalowane paznokcie na niebiesko, które w wodzie wyglądały na jeszcze bardziej niebieskie (a to zwykły Inglot był) na listach włoskich królował Blue śpiewany przez Eiffle 65 (btw. u nas to wjechało pół roku później jako hit karnawału), Rino miał oczy w niepasującym do Włochów i południa niebieskim kolorze, w sklepach pojawiły się błękity, a ja odkryłam moją ulubioną włoską markę. Blue Sand. Spotkać je można głównie na północy. Mediolan i Florencja. Plus oczywiście też Rzym. Na Sycylii były tylko dwa punkty... Wchodzę i wychodzę z torbami. Dosłownie i w przenośni :)
Tym razem wyniosłam dwie prawie identyczne bluzki (jedwab  70%+bawełna). Fason ten sam, ale jedna granatowa, a druga biała. Plus granatowe płócienne spodnie. Buty czekały na mnie w sklepie obok.

  • Mamo, mogę zrobić sobie z Tobą zdjęcie?
  • Możesz, ale Cię wytnę, bo jesteś golas.
  • Ale dlaczego?
  • Bo to na szafę zdjęcie. :)


No i spis co i jak:
Bluzka biała i bluzka granatowa (poniżej) - włoski Blue Sand
Spodnie granatowe (poniżej) - też tam
Spodnie khaki z gumkami w okolicach kolan - naszaTerranova
Buty wokół kostki z koralikami - włoska Primadonna
Koraliki (poniżej)- gratis w YR


13:36, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
czwartek, 17 czerwca 2010
Chodziły za mną co najmniej od roku... Mierzyłam, oglądałam i nie mogłam tego chwycić. Za luźne, za szerokie, zniekształcające... Jak zobaczyłam te to chwyciło. Plus kosztowały nie mało, więc wiedziałam, że jak kupię to na pewno założę. ;) BINGO!  Dziś założyłam!
Kolor: Ciemno-zielone, więc góra biała była najneutralniejsza! :)

Są z fajnego, lejącego się materiału, który na dodatek się nieco błyszczy. Reszta stroju (oprócz butów) była wiec matowa. Btw. spodnie mają małe suwaki od środka na długość łydki, dzięki czemu dolną cześć nogi mocno opinają.


No i całość razem z marynarką (o, której Wam opowiem innym razem ;) wyglądała tak:


I po kolej:
Tytułowe spodnie - włoski Oltre
Biały dzianinowy top z szalowym dekoltem - Solar
Żakiet - Simple
Buty - Quazi

Całość biżuterii to wielki wisior w kształcie serca z krzemienia pasiastego - gift od męża za Lilly Rose :))

19:02, fanta-girl
Link Komentarze (4) »
czwartek, 10 czerwca 2010

Ubrania mam w dwóch miejscach. W szafce w sypialni i w kufrze na poddaszu. Plus w połowie dość mocno ściśnietej szafy wieszakowej. Mam nadzieję, że plan budowy szafo-garderoby, który przewija się w planach na nowy rok conajmniej od lat trzech uda się zrealizować na jesieni. Na razie jednak 2x w roku kursuję z tymi ubraniami. Wczoraj wyniosłam do kufra swetry, sukienki wełniane, spodnie, golfy i grubsze spódnice. Zniosłam letnie sukienki, spodenki i spódnice. Nie jest to do końca złe. Za każdym razem dokonuję przeglądu tego co jest.
  • Tradycyjnie na lato są potrzebne buty (bo na gołą stopę, to ja je zużywam w miesiąc) oraz t-shirty. Te pierwsze mam już upatrzone, a te drugie po odkryciu nastu sztuk letnich bluzek (typu ta na zdjęciu) nie będą mi chyba potrzebne.
  • Spodni letnich mam pod dostatkiem, ale na jesieni muszę wymienić całą flotę. Z trzech par sztruksów jedna mi się zbiegła, druga pękła na pupie a trzecia poprzecierała.
  • Sukienki też są. Kupiłam ich dużo rok i dwa lata temu, a ponieważ lato było liche, to jeśli nałożyłam dwa razy to było dużo. Z odpornością w sklepie może być różnie, ale tak "na sucho" potrzebne mi nie są.
  • Biżuteryjnie potrzebne jest mi kilka dużych bransoletek. I tego pewnie dojdzie sporo, skoro sama sobie daję zielone światło :))
  • Spódnice by się przydały. Sztuk dwie typy letnie wzorki i ze dwie na jesień - chętnie ołówkowe.
  • I elegantsze buty do fabryki na wczesną jesień. Podobnie jak szalik typu lis, ale z włóczki ;))
Wstępnie tyle :) Zobaczymy teraz czy uda mi się utrzymać plan!

Bluzka z szafy. Ma lat ponad 15, więc nawet jeśli bym nie wycięła metki, co na ogół robię, to z pewnością by się już sprała. Kupiona w jakimś miejscu z ludowizną.

15:14, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »