RSS
sobota, 02 czerwca 2012

Z okazji Dnia Dziecka Carlos zabrał córki na zakupy. Pierwsze takiego typu. Miały zaszaleć w sklepie... Sukienki, skrzydełka, bluzki, korale... Co tylko sobie wymyślą, a on bez mrugnięcia okiem i marudzenia, że może coś innego, zakupy zaakceptuje. Parę godzin po wyjściu zadzwonił...

  • My już po. Siedzimy teraz w kawiarni.
  • Super! Jak poszło?
  • Mamy stertę ubranek w kolorze różowym.
  • Tylko różowym?
  • Tylko. 
  • Ale podobało im się?
  • Tak. Lilly jak się rozkręciła, to nawet jak staliśmy przy kasach to ciągle donosiła.
  • A chociaż wybrały różne rzeczy?
  • Nie. Jest kilka powtórek. Najlepsze było jak wybrały trzy sukienki, potem odeszliśmy i wróciliśmy z kolejnymi, to babka która nas obsługiwała, bez wahania wiedziała, która kupka była nasza. Ta druga ją zapytała: Skąd wiedziałaś? A ona odparła: Intuicja :))
  • Tylko ubranka?
  • Właściwie tak. Weszliśmy do Douglasa, żeby kupić coś dla Ciebie i dziewczyny wybrały lakiery do paznokci. Ja myślałem, że lakier to 20 zł kosztuje...
  • A jakie kolory?
  • Różowe. Jak próbowałem zablokować róż, to chociaż twierdzą, że lubią wszystkie kolory, nic nie umiały wybrać.
  • Przydadzą się :) Róż różowy nierówny!
  • Najpierw chciały, żebym Ci kupił biżuterię w Aparcie, ale weszliśmy wpierw do Swarovskiego i one tam oszalały. Te kryształowe zwierzątka są "przewspaniałe"! :))

To był ważny dzień! Będzie ten tatin z córkami chadzał do sklepów. I dobrze by było, żeby akceptował ich wybory... A stroje? Będą się pojawiać w letnich stylizacjach! ;0 Byle tylko lato było! :D

18:37, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »