RSS
piątek, 21 czerwca 2013

Nieoczekiwanie, jako bonus to czasochłonnego, lecz mało lukratywnego zlecenia, dostałam bilety na koncert. Do takiego bardzo modnego miejsca, do którego pewnie ot tak bym się nie wybrała. Ale skoro zaprosili... Zamówiliśmy więc na wieczór babcię do dzieciaków, wzięłam pod rękę Carlosa i ruszyliśmy!

Zblazowane towarzystwo leżało na leżakach, na scenie brzdąkali supporci, barman powiedział, że burito wymiata, więc spróbowaliśmy. W barze pod sceną ja kupiłam sobie jakiś cudaczny bąbelkowy napój bez promili, a Carlos siorbnął piwo z kija polecone przez wytatuowaną barmankę. 

Sukienka to osobna historia. Pokłóciliśmy się dwa tygodnie temu wychodząc gdzieś na miasto. Problemem był mój strój... Ale spędziłam przy szafie pół godziny i naprawdę nic się nie nadawało. Wszystko już nosiłam. Wszystko mi się opatrzyło. Wszystko jest już zużyte! Zamiast więc na spacer mąż zaciągnął mnie do molla. Wzięłam do przebieralni 6 sukienek i w żadnej się sobie nie spodobałam. Na  szczęście wkroczył Carlos, doniósł kolejne i coś wybraliśmy. Ale też leżało to mi jakoś słabo, więc chwała mu za to, że spojrzał krytycznie i rzucił: Zamiast eMki weźmy eLkę. Będzie za duża, ale będzie fajnie opadać.

I rękawki mam na tyle szerokie, że mnie potem potem w biust podszczypywał :)

  • Sukienka w kwiaty - Zara
  • Buty - Lasocki
  • Torebka - Nine West
  • Bransoletka - Reserved

A ponieważ foty od komórkowe rozmazane dwie fotki jeszcze pożyczone ze strony Zary:

14:01, fanta-girl
Link Komentarze (4) »