RSS
środa, 28 lipca 2010
Jak by w babskiej prasie nie kusili ;)  szał wyprzedaży mi w tym roku nie grozi. Może i kamizelki w szafie jeszcze nie mam, ale kupować coś co podkreśli nieistniejącą  w ciągu najbliższego roku talię jest po prostu bez-sen-so-wne.
Ale zajrzeć co tam w świecie ciuchów słychać zawsze można :)
W drodze do multiplexu przeszłam przez Reserved. Bluzki tuby przydadzą się również na jesieni jako pasy ciążowe, a i może PO będzie można je parę razy założyć.
No i korale. Sznurek zakończony charmsami, za ktorymi nie przepadam, ale w tym połączeniu mi się podobają.
 
Btw. Kupiłam sobie big majty. Jak Carlos je zobaczył to umarł :)) Jak ożył to oznajmił, że zrobi im zdjęcie... Mam takie polskie veto do przemysłu dziewiarskiego. Dlaczego duże rozmiary są prawie pod brodę???? No nic zaczekam na wyprzedaże na figleavesie, tam 12, czy perspektywiczna 14 są i bawełniane i biodrówki :))
10:57, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 lipca 2010
Tym razem urósł mi tyłek. W ciąży z Lucy był to brzuch (stąd te pytania nieznajomych na ulicy, że to chyba bliźniaczki będą), w ciąży z Lilly biust, a tym razem tyłek.
Jakoś nie przyszło mi do głowy, że uderzy z tamtej strony ;) Ale po czekoladkowej diecie można się było tego spodziewać... Początkowo zwalałam to, że przestałam się we wszystko mieścić w rosnący brzuch. Mięśnie nie są już takie jak dawniej, więc szybko rośnie. Lampa ostrzegawcza zapaliła mi się, gdy Carlos nie chciał ze mną zejść z Sycyliskiej plaży:
  • Nałóż spódnicę.
  • Nałożyłam koszulkę.
  • Nałóż dół.
  • Ale mam kostium.
  • Masz też wielki tyłek.
  • Nieprawda.
  • Prawda. Nie widzisz tego, więc muszę Ci powiedzieć.
Odpadło kompletowanie garderoby ciążowej w Terranovej. Trafiłam tam na jedne spodenki w rozmiarze XL. Cała reszta nie wchodziła w grę. Zresztą znacie ten dowcip o tym, że w pierwszej ciąży kobieta leci do sklepu po kilka par spodni z pasem zaraz jak zobaczy dwie kreski,  w drugiej sprawdza w co z poprzedniej się jeszcze nadaje, a w trzeciej wyciąga z szafy spodnie męża? Coś w tym jest. Po Lilly zostało mi z 7 staników ciążowych i choć są wyjątkowo mało urodziwe to jedyne jaką są teraz dla mnie wygodne. No i muszę sobie kupić kilka par majtek. Ale to w supermakecie, bo przecież nie zamierzam w rozmiarze 42 jeszcze kiedyś chodzić :) Albo lepiej wyślę Carlosa to sklepu z bielizną po majtaski w tym rozmiarze. On co prawda nie z tych rumieniących się, ale tym razem pewnie spłonie ;)))

<><>
I żeby nie było tak, że zupełnie bez stylizacji kompozycja własna Lucy. Pod tytułem: Dodatki są ważne. Tym razem postawiłam na żółte. Mamy więc żółte crocsy, żółtą gumkę do włosów jako bransoletkę i żółtą papierową torebkę (z magnesami na lodówkę ;))

Sukienka - 5-10-15


22:41, fanta-girl
Link Komentarze (3) »