RSS
wtorek, 24 lipca 2012

Wyszło tak, że sporo moich znajomych na portalach społecznościowych jest z Ameryki. Większość wyjechała jeszcze w podstawówce z rodzicami i dorastała już za wielką wodą. Czytam sobie te ich wpisy i małżeńskie zaczepki i jest coś czego im naprawdę zazdroszczę. Takiej nieustającej partnerskiej adoracji. Mąż wkleja fotę żony z jakiejś randki i pieje zachwytu nad jej urodą. Ona jest na jakimś zbiorowym zdjęciu z kolażankami, a on od razu komentuje, jakim jest szczęściarzem. Nie wiem na ile to odosobnione przypadki, a na ile american lifestyle, ale podoba mi się. Mam niesłabnące wrażenie, że w naszym kręgu kulturowym dowartościowywać musimy się same...

Kiedy więc dwa tygodnie temu w przebieralni Reserved, przymierzyłam pasiastą tunikę i pierwsze co przyszło mi do głowy, to była myśl, ależ jestem hot wiedziałam, że taka myśl, warta jest każdej ceny! A jako, że przy okazji trwały już wyprzedaże i KAŻDA cena, była naprawdę niewielka, sukienka chwilę później leżała koło kasy.

Tunika (niewątpliwie bardziej plażowa niż miejska) w trzech odsłonach. Ja i panny. One - H&M, ja- Reserved

21:10, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 lipca 2012
  • Ależ ja lubię jak moja żonka chodzi po domu w kostiumie kąpielowym - ucieszył się Carlos.
  • Jest mi gorąco.
  • Bardzo mi się to podoba. Chciałbym być taki bezkrytyczny do siebie.
  • Bezkrytyczny? I to ma być komplement? A niby dlaczego mam być krytyczna???
  • Nie masz powodów. Ale ja nie umiem być w stosunku do siebie taki...

Co autor miał na myśli nie dojdę ;) Ale postanowiłam sobie kupić krótkie spodenki. KRÓTKIE. Nie do kolan, ale KRÓTSZE... Jeśli mnie pamięć nie myli, ostatni raz kupowałam takie z 15 lat temu... Więc szok był duży. Jak zaczęłam mierzyć w sklepie to koniec końców wzięłam XL, bo chociaż mieszczę się w M, to XL takie mi się ciut dłuższe wydawały... Nie po to, żeby w nich świat zdobywać, ale tak, żeby mieć po domu i okolicy. Na gorące dni!

Obie pary kupiłam w Cropp Town. Rzadko tam wchodzę, bo mi przeszkadza głośna muzyka ;) ale jak już wejdę to zawsze jestem mile rozczarowana. Fasonami, ceną i różnorodnością. Do przymierzalni wzięłam 5 par i w sumie każde mogły być. Te na które się zdecydowałam są takie bufoniaste, z małymi guziczkami na nogawkach po zewnętrznej. 

Trochę się w tej długości czuję GOŁA, ale to bardzo dobry wakacyjny zakup! Nogi jakoś mniej się od razu obijają, a odsłonięta skóra nabiera kolorów. :))

  • Spodenki - Cropp Town
  • Bluzka motyl - New Look
  • Lemonkowy t-shirt - Gap
  • Sandały - Lasocki

19:08, fanta-girl
Link Komentarze (3) »
środa, 04 lipca 2012

Zgodnie z order history na moim listkowym koncie, ostatni raz kupowałam sobie kostium kąpielowy 23 Jul-aja  2008 o godzinie 11:55AM, czyli prawie 4 lata temu!!! I pewnie bym jakoś sobie na razie tym głowy nie zawracała, gdyby nie meil od koleżanki:

"...Szukam bezskutecznie bikini. Mam na mysli glównie osobliwy model, którego nigdzie nie mogę znaleźć. O stacha mi chodzi. Potrzebuję sznurek i dwa trójkaty. Luźne, niesczepione i co najważniejsze nie usztywnione. Krótko mówiac - dwa berety i gumka:)))) Nigdzie nie ma. A jak jest już cos fajnego to stach skorupa. Takie to mam rozterki zakupowe przez mój biust w stylu Dominiki Wodzianki..."

Zajrzałam więc na listek przejrzeć co tam teraz się nosi... I zamarzył mi się kostium. Lubię tam kupować, bo osobno wybiera się rodzaj dołu i osobno rodzaj góry. A ja chciałam taki z górą na ramiączkach mocowanych na ramionach - a nie wiązanych na szyi i z dołem bokserkowym - ale nie wysokim do połowy brzucha. Biust mam nie Wodziankowy, więc góra mogła być lekko usztywniona. I znalazłam taki! Podobnie jak ostatnio wygrało Pour Moi? i kostium z linii inspirowanej Goa. Paczka jak to z Wysp przyszła błyskawicznie (czy też tak macie, że rozpakowujecie już w aucie zaraz po odebraniu przesyłki na poczcie?), kostium i inne zamawiane przyjemnostki pasują idealnie i dawno nie miałam tak udanych bieliźnianych zakupów! :)))

(Foto z listka)

11:43, fanta-girl
Link Komentarze (2) »