RSS
czwartek, 12 sierpnia 2010


Pamiętam, że moja mama miała jasno-różową bluzę, chyba z jakimś misiem, co było tkaniną zdumiewającą w początkach '80. Siadywałam jej na kolanach, głaskałam i podpytywałam: Dasz mi mamuś, tę bluzkę jak będę duża? Lutka odpowiadała enigmatycznie, że być może, ale lata mijają, stulecie, baa tysiąclecie się zmieniło, a bluzki ciągle nie dostałam ;)

O co chodzi w tej historii? O ulubiony strój domowy. Na to lato jest to sukienka w kwiaty i asymetryczny top, noszony przemiennie z górą od kostiumu. Ściągam po całym dniu temperatur jakie serwuje nam mutujący klimat i wrzucam do pralki, tak by najpóźniej po dniu, dwóch zwłoki znowu móc ją nałożyć. Zapas na brzuchu czyni ją dodatkowo wskazaną ;))



Sukienkę wygrzebałam w outlecie House-a. Wisiało ich kilka metrów i być może za sprawą niewyjaśnionego nawet po paru latach systemu pasków z tyłu, nikt (pomimo zatrważająco niskiej ceny) ich nie kupował. Ja natomiast założyłam, że będzie to niezła sukienka plażowa :)

I po kolej co jest co:
  • Sukienka w kwiaty - House
  • Asymetryczny top - Terranova
  • Lilly: Niebieska spódnica - 5-10-15
  • Tęczowa bluzka po siostrze i buciki- Gap


19:42, fanta-girl
Link Komentarze (2) »