RSS
czwartek, 30 sierpnia 2012

Na początku lata Carlos mruknął na moje ubiegłoroczne sandałki:

  • Idź do sklepu i kup sobie buty! Przecież nie możesz w takich chodzić!

CZERWIEC

Hmm... Jak przystało na posłuszną żonę ;) poszłam. Najbliżej miałam CCC, zachwycona wypatrzyłam tam wygodne klapki i wieczorem pokazuję je mężowi:

  • I jak Słońce oceniasz moje buty?
  • TOOO??? Tragedia.
  • Ale, wiesz jakie wygodne??! Wogóle mi się w nich stopa nie męczy!
  • Super. Możesz w nich chodzić do 16. Jak JA wracam z pracy masz mieć inne. Jutro idziesz kupić kolejne.

LIPIEC

Więc znowu poszłam. I znowu do CCC. Mignęły mi gdzieś jakieś inne, ale że chciałam szybko i zresztą nie ma nic gorszego niż wracać z zakupów z pustymi rękami. A te i blisko, i szybko i nawet mi się spodobały...

SIERPIEŃ

Zresztą nie tylko mi! Mąż z aprobatą kiwnął głową na nowego buta. Ale, że ja strasznie je zatłukuję jasne było, że potrzebna będzie JESZCZE jedna para... Jakoś nawet w międzyczasie wylądowaliśmy oboje w sklepie z butami razem, ale nic nam (MU) nie podchodziło. Te za bardzo zabudowane, te mają ciemną podeszwę, te za duży kwiatek... Więc jak nadszedł czas wymiany chyba nie dziwicie mi się, że kupiłam... takie same... :) Tyle, że czerwone :DD

Btw. przyjemne takie buty pod koniec lata. Wszyscy już donaszają to co kupili na początku sezonu, a ja mam brandy new :)

L jak Lato, L jak Lasocki, bo to on wygrał tegoroczną konkurencję na moje wakacyjne obuwie. Sztuk 3 tej samej firmy. I za rok obiecuję River Island, bo mieli cudowne klapeczki! :)

19:20, fanta-girl
Link Komentarze (1) »