RSS
czwartek, 28 października 2010

Jestem w tej komfortowej sytuacji, że moja mama kupuje ubrania na oko ;) O fajne! A potem mierzy w domu i odkrywa, że coś jest za małe, albo za duże albo w złym kolorze, albo po prostu nie w jej stylu... Więc przekazuje to mi i na ogół mi się przydają! :) Zwykle trafiały do mnie ubrania na Lutkę za małe, ale w tej ciąży dostało mi się też parę za dużych.

Letnie spodnie, parę bluzek i widoczny dziś gajer.
Guziki dopinam WSZYSTKIE, więc nic mi więcej do szczęścia nie trzeba.
Był pewien problem z topem. Niebieski w paski już znacie, ale ponieważ spodnie są niskie wystawał brzuch. Pod spód więc poszedł t-shirt w paski (po mężu). Na szyję sznurek z charmsami, który miał rozładować formalność stroju i nadać mu trochę  marynarski klimat.

Garderobę rzeczy za dużych/ wypożyczonych/ po kimś, uzupełnia płaszcz z futrzanym kołnierzem (też po mężu). Kołnierz był dołączony do płaszcza - można go odpiąć, ale wtedy widać, że ramiona są za szerokie :)

  • Ciemno-szary garnitur- Simple
  • Bluzka w paski - Camaieu
  • T-shirt w paski (pod spodem) - Marks &Spancer
  • Płaszcz- rzymski Hamilton
  • Granatowy sznurek - Reserved
  • Buty - CCC (o nich będzie wkrótce więcej)

14:21, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 października 2010
Stylistyka odzieży dziecięcej rządzi się swoimi prawami. Z jakiej byśmy super bawełny nie kupili ubranek najbardziej ukochane będzie to jedno. Sztuka w tym by uatrakcyjnić wszystkie, a przynajmniej kilka.
Całe szczęście różnego rodzaju ozdobników jest sporo. Mamy naprasowywanki, cekiny i cyrkonie z klejem oraz aplikacje termiczne. Wystarczy tylko przygnieść na 20 sek gorącym żelazkiem (nie przesuwać!) i gotowe.

I teraz najczęściej popełniane błędy przy nanoszeniu:
  • Wzór jest na złej wysokości -> przykład: różowa bluzka Lily. Kot z Alicji w krainie czarów powinien być troszkę wyżej, a nie tak jak wymierzyłam na środek.
  • Nanosząc wzór nie uwzględniliśmy wzoru materiału -> przykład: bluza w fioletowe pasy Lucy. Kotek ma ciemne oczy i wylądowały na ciemnym pasku. Wystarczyło przesunąć o 5 minimetrów w górę i było by dobrze.
  • Wzór się nam przekrzywił przy nanoszeniu -> przykład: fioletowa bluzka Lucy.


Na szczęście wszystkich tych niedoróbek dzieci nie widzą i efektem są zachwycone :)

PS do poprzedniej stylizacji:
Oddalony o setki kilometrów Carlos zajrzał na szafę, żeby zobaczyć jak mu się żona ubiera i zadał dwa pytania. Odpowiadam:
a)nie, spodni nie zapięłam - ani guzika, ani suwaka,
b) ostatni zapięty guzik w koszuli był zaraz pod biustem.
Dlatego też, Słońce, była mi potrzebna chusta :D
22:03, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 października 2010
- Haven, odcinek 4. Duke do Audrey w drugiej minucie.


Dzisiejsza wyprawa do fabryki zaowocowała wykorzystaniem urodzinowego prezentu od teściów: szala w kwiaty. Szale i chusty, podobnie jak biżuty i torebki to dobry prezent dla brzuchatych :) Pole wykorzystania zdecydowanie rośnie ;)

Wieje dziś u nas strasznie i w ogóle nie mogłam ustawić aparatu, bo mi go zdmuchiwało :/ Więc foty są fragmentaryczne.

Ale po kolej z tego co widać:
Zielony wełniany żakiet - Simple
Biała bluzka - Cotton Club
Spodnie - Reserved
Szal/pas w kwiatki - H&M
Turkusowe buty - Simple
Czerwone korale z pestek - gdzieś z Kuby

Btw. Strój jest całkiem wygodny. Najmniej komfortowe były buty, ale o tym dlaczego za dwa tygodnie ;)

15:49, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
czwartek, 14 października 2010


Prawda to znana jak świat, że jak chcesz odwrócić uwagę od czegoś (A), to zwróć uwagę na coś innego (B). W obecnym przypadku A to brzuch, a B to np. korale, czyli uwaga obserwatorów kieruje się na szyję i dekolt. I tu przy okazji małe odkrycie: najlepiej użyć korali nie dość, że dużych, to jeszcze asymetrycznych, albo przynajmniej różnokolorowych. Symetryczne nawet jeśli są w wyraźnym acz jednolitym kolorze brzuch tylko podkreślają.



Nie ma nic niezwykłego w dzisiejszym stroju. Bardzo chciałam założyć zieloną spódnicę, korzystając z tego, że jest na gumce i chwilowo jeszcze się w nią wbiłam. Do tego doszły brązowe kozaki i "tapicerski" żakiet sprzed paru sezonów.
  • Spódnica - Solar
  • Biała bluzka z niewidocznymi bufkami- Orsay
  • Żakiet w kwiatki - Reserved
  • Kozaki - Quazi
  • Korale- rzymski sklep z biżuterią o nazwie, której sobie nie przypomnę.
<><>

A ponieważ każdą teorię warto poprzeć dodatkowym przykładem, dodaję dwa z dni wcześniejszych ;)



18:12, fanta-girl
Link Komentarze (5) »
piątek, 08 października 2010
W posiadaniu dzieci najfajniejsze jest ich ubieranie. Nie wiem do kiedy ta pasja się utrzymuje, ale w przypadku czterolatków/czterolatek jest wciąż aktualna. Nawet jeśli nie fascynowały nas lalki, odkrywamy w sobie zapał do grzebania w dziecięcych ciuszkach i komponowaniu miniaturowych zestawów. Ale jednocześnie jest to coś co robi się najrzadziej. Na rodzicach spoczywa cała masa banalnych wydatków typu: łóżeczko, pieluchy, wanienka, pościel czy środki kosmetyczne. Więc skoro rodzina i wszyscy wokół nas wyręczają w tym jednym elemencie, na ogół się z tego korzysta.

Po dwóch dziewczynkach, przyszły junior jest w tej ekskluzywnej sytuacji, że nie posiada garderoby. Ma bazę, bo nie przesadzajmy, że czerwony czy różowy bodziak zachwieje jego 2-centymetrową męskością, ale przydało by się coś extra...
Pierwsze ubranka kupiłam przypadkiem dwa dni temu. By Reserved. Trudna ta chłopięca stylistyka ;) A napewno już zupełnie inna. Wybrałam niebieskości i brązy.

Wczoraj na zakupy zabrała mnie moja mamuśka. "Zaległe urodziny, nie masz w co się ubrać, spróbujemy Ci coś kupić". Nie udało się (odbiorę sobie zaproszenie na wiosnę ;), ale za to junior dostał dwa kolejne bodziaki, tym razem z Cubusa. Niebieskie paseczki i dinozaury. Rozmiar kupuję 56. Mniejszych nie będę kupować, bo to są stroje na dwa tygodnie. I ma po siostrach sztuk kilka (słupek po prawej).

No a dziś w outlecie co to mam go prawie pod domem jest noc wyprzedaży, więc dostał z Wójcika komplet z lwem. Pewnie będzie w sam raz na kwiecień- maj.


A skoro mam takiego odzieżowego bloga, to od razu wkleję wspomnienia wyprawkowe dziewczyn.
Pierwsza była Lucy. Zachowywała się w moim brzuchu jak Tarzan i płeć pomimo najlepszych USG, poznaliśmy dopiero w 8 miesiącu, kiedy nie mogła tak szybko się przemieszczać. Wcześniej chodziliśmy na szkołę rodzenia, gdzie jednym z punktów było ubieranie lalki w ubranko (nasze ubranko, dla naszego dziecka). Kupiłam więc na Allegro biały bezpłciowy komplet z misiem (ostała się z niego widoczna na zdjęciu czapeczka). Natomiast pierwszy strój, który nałożyła to były śpiochy z czerwonym napisem. Kolejne były śpiochy z wiatrakami, a pierwszy spacer był w stroju quazi koszykarskim (zapędy sportowe Carlosa).

Z Lilly było prosto. Już od połowy ciąży wiadomo było, że dziewczynka, a jako że babcia akurat jechała do Ameryki wyprawką była zza wielkiej wody. Pierwszy strój, jak przystało na Lilly, był w kolorze liliowym i miał na pupie falbankę!


Rozmowa z Lucy:
  • Będziesz mi pomagała ubierać Waszego braciszka?
  • Tak. :)
16:19, fanta-girl
Link Komentarze (3) »