RSS
środa, 12 października 2011

Za czasów studenckich, podczas sesji, miałam jeden zwyczaj. Pierwsza piosenka jaką usłyszałam w radiu miała być zwiastunem tego jak mi pójdzie na egzaminie. Jak była fajna to bez obaw się szykowałam, a jak poleciało coś czego nie lubię to albo wyłączałam radio i włączałam raz jeszcze po kwadransie, ale mówiłam sobie, że to w końcu bez znaczenia. Jakby nie było rodzaj piosenki nie przekładał się na rezultat.

Dziś byłam podpisać umowę o pracę. Pierwsza piosenka jaką usłyszałam w radiu to był Don Omar, więc uznałam to za znak dobry :) Zanim jednak wsiadłam do auta wybebeszyłam połowę mojej szafy...

Chciałam wyglądać zwyczajnie, ale oszałamiająco. A jeśli oszałamiająco to tylko mój biały płaszczyk. Do tego biała koszulowa bluzka (duży miałam problem z biżuterią, żeby nie było za dużo pod szyją), wąskie spodnie i nowe buty od mamuśki. Buty zresztą okazały się problematyczne -pamiętam czasy 37, a wychodzi na to, że 38 są obecnie maławe...

Z perspektywy dnia przyszło mi do głowy, że najlepszą biżuterią pod szyję mogła być mała kolorowa apaszka. Mam taką czarną w czerwone róże... Ona by tak ożywiła okolice pod szyją :/ Kolejnym razem!

  • Biały płaszczyk - Sandro Ferrone
  • Spodnie w kratkę - Benetton
  • Biała koszula w prążki - Camicissima
  • Buty-baletki - Venezia
  • Torebka- Simple

No i piosenka, od której zaczął się dzisiejszy dzień ;) Coś mi dzwoni, że to już było, że to jakiś remix czy przeróbka... Ale dobra! :) Don Omar ft.Luzenzo

 

15:55, fanta-girl
Link Komentarze (3) »