RSS
czwartek, 02 września 2010
Zasadniczo, myślę, że wszystkie jesteśmy zgodne co do tego, że w ciąży lepiej wyglądać na będącą w ciąży, niż na taką, której się coś przytyło ;) Dlatego też pojawiły się pasy ciążowe.
Bo nie ma wątpliwości, że brzuch, szczególnie  gdy  minęło już  lato, lepiej zasłonić. Zacytuję Wam Magdę S., która kiedyś opiniowała mi tekst o modzie w ciąży:
Noszenie za krótkich bluzek i odkrytych pępków jest już nie modne  nawet u kobiet nie będących w ciąży. Przy dużym brzuszku jest to po prostu w złym guście.
Całą jej wypowiedź wkleję Wam kolejnym razem :))


Zagadka dla nie-dzieciowych: A co to tak w ogóle jest ten pas ciążowy? A to taki pasek materiału: nakładasz bluzkę, tę co WCZEŚNIEJ, a żeby brzuch nie wystawał łączysz górę z dołem za pośrednictwem tego otóż pasa. I teraz możemy:
  1. Albo kupić takie coś (nie jest to drogie, tylko po co?)
  2. Zrobić
  3. Lub użyć czegoś innego.
Ja wybrałam wariant II i III.
Zrobić można ze starego t-shirta, z którego ucięłyśmy rękawy, lub ramiączka (górę wsuwamy pod stanik), dół na zewnątrz.

Ze spódnicy rurki (u mnie takie coś zachowało się w głębinach szafy z okresu szkoły średniej). Kurtyna milczenia, że takie COŚ nosiłam ;)

Z bluzki tuby:

Lub z chusty.


Duże obawy może rodzić (cóż za piękny kalambur mi wyszedł ;) wariant przeróbkowy I, że to się będzie strzępić, albo wyciągać w praniu, ale te bawełniane tkaniny z którymi mam do czynienia znoszą to rewelacyjnie :))

I teraz o samej stylizacji: skoncentrujmy się na tej t-shirtowej:
Różowe spodnie z gumą w pasie - Reserved
Biała bluzka- Mango
Pas w paski - ucięty t-shirt (oczywiście z szafy, chyba bo młodszym bracie, jak jeszcze był nastolatkiem :)
15:02, fanta-girl
Link Komentarze (5) »
czwartek, 12 sierpnia 2010


Pamiętam, że moja mama miała jasno-różową bluzę, chyba z jakimś misiem, co było tkaniną zdumiewającą w początkach '80. Siadywałam jej na kolanach, głaskałam i podpytywałam: Dasz mi mamuś, tę bluzkę jak będę duża? Lutka odpowiadała enigmatycznie, że być może, ale lata mijają, stulecie, baa tysiąclecie się zmieniło, a bluzki ciągle nie dostałam ;)

O co chodzi w tej historii? O ulubiony strój domowy. Na to lato jest to sukienka w kwiaty i asymetryczny top, noszony przemiennie z górą od kostiumu. Ściągam po całym dniu temperatur jakie serwuje nam mutujący klimat i wrzucam do pralki, tak by najpóźniej po dniu, dwóch zwłoki znowu móc ją nałożyć. Zapas na brzuchu czyni ją dodatkowo wskazaną ;))



Sukienkę wygrzebałam w outlecie House-a. Wisiało ich kilka metrów i być może za sprawą niewyjaśnionego nawet po paru latach systemu pasków z tyłu, nikt (pomimo zatrważająco niskiej ceny) ich nie kupował. Ja natomiast założyłam, że będzie to niezła sukienka plażowa :)

I po kolej co jest co:
  • Sukienka w kwiaty - House
  • Asymetryczny top - Terranova
  • Lilly: Niebieska spódnica - 5-10-15
  • Tęczowa bluzka po siostrze i buciki- Gap


19:42, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
środa, 28 lipca 2010
Jak by w babskiej prasie nie kusili ;)  szał wyprzedaży mi w tym roku nie grozi. Może i kamizelki w szafie jeszcze nie mam, ale kupować coś co podkreśli nieistniejącą  w ciągu najbliższego roku talię jest po prostu bez-sen-so-wne.
Ale zajrzeć co tam w świecie ciuchów słychać zawsze można :)
W drodze do multiplexu przeszłam przez Reserved. Bluzki tuby przydadzą się również na jesieni jako pasy ciążowe, a i może PO będzie można je parę razy założyć.
No i korale. Sznurek zakończony charmsami, za ktorymi nie przepadam, ale w tym połączeniu mi się podobają.
 
Btw. Kupiłam sobie big majty. Jak Carlos je zobaczył to umarł :)) Jak ożył to oznajmił, że zrobi im zdjęcie... Mam takie polskie veto do przemysłu dziewiarskiego. Dlaczego duże rozmiary są prawie pod brodę???? No nic zaczekam na wyprzedaże na figleavesie, tam 12, czy perspektywiczna 14 są i bawełniane i biodrówki :))
10:57, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 lipca 2010
Tym razem urósł mi tyłek. W ciąży z Lucy był to brzuch (stąd te pytania nieznajomych na ulicy, że to chyba bliźniaczki będą), w ciąży z Lilly biust, a tym razem tyłek.
Jakoś nie przyszło mi do głowy, że uderzy z tamtej strony ;) Ale po czekoladkowej diecie można się było tego spodziewać... Początkowo zwalałam to, że przestałam się we wszystko mieścić w rosnący brzuch. Mięśnie nie są już takie jak dawniej, więc szybko rośnie. Lampa ostrzegawcza zapaliła mi się, gdy Carlos nie chciał ze mną zejść z Sycyliskiej plaży:
  • Nałóż spódnicę.
  • Nałożyłam koszulkę.
  • Nałóż dół.
  • Ale mam kostium.
  • Masz też wielki tyłek.
  • Nieprawda.
  • Prawda. Nie widzisz tego, więc muszę Ci powiedzieć.
Odpadło kompletowanie garderoby ciążowej w Terranovej. Trafiłam tam na jedne spodenki w rozmiarze XL. Cała reszta nie wchodziła w grę. Zresztą znacie ten dowcip o tym, że w pierwszej ciąży kobieta leci do sklepu po kilka par spodni z pasem zaraz jak zobaczy dwie kreski,  w drugiej sprawdza w co z poprzedniej się jeszcze nadaje, a w trzeciej wyciąga z szafy spodnie męża? Coś w tym jest. Po Lilly zostało mi z 7 staników ciążowych i choć są wyjątkowo mało urodziwe to jedyne jaką są teraz dla mnie wygodne. No i muszę sobie kupić kilka par majtek. Ale to w supermakecie, bo przecież nie zamierzam w rozmiarze 42 jeszcze kiedyś chodzić :) Albo lepiej wyślę Carlosa to sklepu z bielizną po majtaski w tym rozmiarze. On co prawda nie z tych rumieniących się, ale tym razem pewnie spłonie ;)))

<><>
I żeby nie było tak, że zupełnie bez stylizacji kompozycja własna Lucy. Pod tytułem: Dodatki są ważne. Tym razem postawiłam na żółte. Mamy więc żółte crocsy, żółtą gumkę do włosów jako bransoletkę i żółtą papierową torebkę (z magnesami na lodówkę ;))

Sukienka - 5-10-15


22:41, fanta-girl
Link Komentarze (3) »
wtorek, 29 czerwca 2010

Moja fascynacja Włochami zaczęła się jakoś 10 lat temu. To były takie niebieskie wakacje. Miałam pomalowane paznokcie na niebiesko, które w wodzie wyglądały na jeszcze bardziej niebieskie (a to zwykły Inglot był) na listach włoskich królował Blue śpiewany przez Eiffle 65 (btw. u nas to wjechało pół roku później jako hit karnawału), Rino miał oczy w niepasującym do Włochów i południa niebieskim kolorze, w sklepach pojawiły się błękity, a ja odkryłam moją ulubioną włoską markę. Blue Sand. Spotkać je można głównie na północy. Mediolan i Florencja. Plus oczywiście też Rzym. Na Sycylii były tylko dwa punkty... Wchodzę i wychodzę z torbami. Dosłownie i w przenośni :)
Tym razem wyniosłam dwie prawie identyczne bluzki (jedwab  70%+bawełna). Fason ten sam, ale jedna granatowa, a druga biała. Plus granatowe płócienne spodnie. Buty czekały na mnie w sklepie obok.

  • Mamo, mogę zrobić sobie z Tobą zdjęcie?
  • Możesz, ale Cię wytnę, bo jesteś golas.
  • Ale dlaczego?
  • Bo to na szafę zdjęcie. :)


No i spis co i jak:
Bluzka biała i bluzka granatowa (poniżej) - włoski Blue Sand
Spodnie granatowe (poniżej) - też tam
Spodnie khaki z gumkami w okolicach kolan - naszaTerranova
Buty wokół kostki z koralikami - włoska Primadonna
Koraliki (poniżej)- gratis w YR


13:36, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
czwartek, 17 czerwca 2010
Chodziły za mną co najmniej od roku... Mierzyłam, oglądałam i nie mogłam tego chwycić. Za luźne, za szerokie, zniekształcające... Jak zobaczyłam te to chwyciło. Plus kosztowały nie mało, więc wiedziałam, że jak kupię to na pewno założę. ;) BINGO!  Dziś założyłam!
Kolor: Ciemno-zielone, więc góra biała była najneutralniejsza! :)

Są z fajnego, lejącego się materiału, który na dodatek się nieco błyszczy. Reszta stroju (oprócz butów) była wiec matowa. Btw. spodnie mają małe suwaki od środka na długość łydki, dzięki czemu dolną cześć nogi mocno opinają.


No i całość razem z marynarką (o, której Wam opowiem innym razem ;) wyglądała tak:


I po kolej:
Tytułowe spodnie - włoski Oltre
Biały dzianinowy top z szalowym dekoltem - Solar
Żakiet - Simple
Buty - Quazi

Całość biżuterii to wielki wisior w kształcie serca z krzemienia pasiastego - gift od męża za Lilly Rose :))

19:02, fanta-girl
Link Komentarze (4) »
czwartek, 10 czerwca 2010

Ubrania mam w dwóch miejscach. W szafce w sypialni i w kufrze na poddaszu. Plus w połowie dość mocno ściśnietej szafy wieszakowej. Mam nadzieję, że plan budowy szafo-garderoby, który przewija się w planach na nowy rok conajmniej od lat trzech uda się zrealizować na jesieni. Na razie jednak 2x w roku kursuję z tymi ubraniami. Wczoraj wyniosłam do kufra swetry, sukienki wełniane, spodnie, golfy i grubsze spódnice. Zniosłam letnie sukienki, spodenki i spódnice. Nie jest to do końca złe. Za każdym razem dokonuję przeglądu tego co jest.
  • Tradycyjnie na lato są potrzebne buty (bo na gołą stopę, to ja je zużywam w miesiąc) oraz t-shirty. Te pierwsze mam już upatrzone, a te drugie po odkryciu nastu sztuk letnich bluzek (typu ta na zdjęciu) nie będą mi chyba potrzebne.
  • Spodni letnich mam pod dostatkiem, ale na jesieni muszę wymienić całą flotę. Z trzech par sztruksów jedna mi się zbiegła, druga pękła na pupie a trzecia poprzecierała.
  • Sukienki też są. Kupiłam ich dużo rok i dwa lata temu, a ponieważ lato było liche, to jeśli nałożyłam dwa razy to było dużo. Z odpornością w sklepie może być różnie, ale tak "na sucho" potrzebne mi nie są.
  • Biżuteryjnie potrzebne jest mi kilka dużych bransoletek. I tego pewnie dojdzie sporo, skoro sama sobie daję zielone światło :))
  • Spódnice by się przydały. Sztuk dwie typy letnie wzorki i ze dwie na jesień - chętnie ołówkowe.
  • I elegantsze buty do fabryki na wczesną jesień. Podobnie jak szalik typu lis, ale z włóczki ;))
Wstępnie tyle :) Zobaczymy teraz czy uda mi się utrzymać plan!

Bluzka z szafy. Ma lat ponad 15, więc nawet jeśli bym nie wycięła metki, co na ogół robię, to z pewnością by się już sprała. Kupiona w jakimś miejscu z ludowizną.

15:14, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 maja 2010

Do włoskich sklepów nie trzeba przekonywać nikogo :) Ja je uwielbiam. Całkowicie i absolutnie. Mam kilka ulubionych marek, do sklepów których zawsze wchodzę i groszy kilka zostawiam :) "Owoce" właśnie zakończonej tygodniowej przygody pokażę później. Na razie kilka ciuchowych ujęć ;)
Primo - moja ulubiona wystawa w Trapani (północny zachód wyspy): Prestigiamo Club :) Proszę jakie to proste, żeby z manekinów ustawić scenkę pokusy ;))


Nie oparł się również Carlos ;) Wszedł np. do sklepu rowerowego, żeby kupić strój z wystawy ;))

Poniżej mój chyba ulubiony wakacyjny zestaw:
Bluzka - Zara
Bliźniak- Mango
Spódnica- Gap
Klapki- Inblu
Kapelusz-Auchan ;)

Oraz niżej jedna z tytułowych szafiarek: Lucy
Różowy sweterek: włoska Terranowa
Zielone spodenki: 5-10-15
Z włoską Terranową ciekawa sprawa. Jest dużo większa niż to co u nas obserwujemy i przypomina tam trochę nasz Reserved. Ma wielkie dwupiętrowe megastory z naprawdę fajnymi ubrankami w stylu Benettono-podobnym.

A do samej wyprawy w tamtym kierunku gorąco namawiam! :)
21:09, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 maja 2010

I są super! W kwiatki, albo gładkie. Coś a'la wędrowny Cygan, albo  Sherwoodzki myśliwy ;) Kosztują tyle co wszystko w Auchanie, a są świetne. Miałam ochotę na coś nie z mega rondem (w odróżnieniu od lat wcześniejszych). Pierwszy raz zabaczyłam je jak wpadłam po folię i wałki (remont w trakcie) i jakieś dziewczyny je mierzyły. Parę dni później poszłam tam specjalnie po NIE...
Biały kapelusz - Auchan
Kurtka moro - outlet House
Spodnie khaki - Camieu
Torebka - Accecorize

Kupiłam dwa :) Ale zastanawiam się nad kolejnym. Trzeci na razie kupił sobie Carlos ;) W H&M-ie. Też są nice, chociaż zdecydowanie męskie!


15:42, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 maja 2010

Dziś bluzka. Ma rewelacyjny kolor i super kwadratowy dekolt. Ma też fajne rękawki z falbanką, ale je zobaczycie jak zrobi się trochę cieplej. Nie do końca mi się podoba połączenie kolorystyczne z ciemno-zielonymi spodniami, ale bardzo chciałam założyć do niej "wojskowy" żakiet z kwiatki, a on z kolei pasował mi do spodni.
Wykorzystałam więc, że w pochmurny dzień nikt odcieniom za bardzo się przyglądać nie będzie! :)

W wariancie wierzchnim płaszcz, który znacie i zapięty żakiet. Wewnętrzna wersja ma żakiet rozpięty.
  • Znany Wam już płaszcz -Carry
  • Bluzka- Vero Moda
  • Spodnie - rzymski Exlusive
  • Wojskowy żakiet - Mango,
  • Korale - Vero Moda
  • Buty - Jaquline Riu

A jako, że zostałam zmolestowana kaloszem ruszyłyśmy na spacer. Do wersji deszczowo kaloszewej założyłam jasno zielone sztruksy (Carry). I widać tu, że do nich bluzka wygląda lepiej :/ Kolorystycznie! :)

Lilly Rose: od kostek do szyi Tesco, czapka - Zara. Kalosze nas obu już былы.


A o broszce Wam opowiem innym razem! ;)

08:59, fanta-girl
Link Komentarze (1) »