RSS
czwartek, 12 stycznia 2017

- Young Pope, s01

Popłynęłam na tegorocznych wyprzedażach... Popłynęłam jak kra na wiosnę...

Wszystko zaczęło się 26-go grudnia wieczorem. Miałam już w domu dzieciaki, strasznie były rozbrykane po tych świątecznych emocjach (spotkania, prezenty, choinka) i późno się położyły spać. Nie walczyłam z tym, bo przed nami był Sylwester i zakładałam, że takie rozregulowanie łatwo skoryguję. Ale w końcu zasnęły, a ja siadłam do kompa. No i tak sobie klikam, przełączam, roluję i raz po raz mi wywala baner, że nadchodzą wyprzedaże. Spojrzałam na zegarek i było 00:10. No to sprawdźmy! I weszłam na stronę Zary...

Latem podobała mi się jedna kurtka. Chodziłam wtedy na kurs angielskiego i po wyjściu z zajęć czasem ją oglądałam. Ale nie, po co mi kolejna kurtka na jesień w kwiatki? Gość w sklepie mi powiedział, że to nowa kolekcja i model pewnie nie dotrwa do wyprzedaży... A tu patrzę i JEST! I to 50% taniej. Wrzuciłam więc do koszyka. Potem jeszcze cieplejsze leginsy (skoro jestem taka fit to czemu nie?) i poleciało. Z rozpędu zanim dopadł mnie moralniak weszłam na stronę Camaieu (sweterki) i Mohito (akcesoria).  A kilka dni później jeszcze raz zajrzałam do wirtualnej Zary i gdzieś tam jeszcze...

To, że przesadziłam uświadomiłam sobie w Mohito odbierając przesyłkę w sklepie.

  • Co Pani zamawiała? To łatwiej będzie mi po rozmiarach paczkę znaleźć.
  • Nie wiem. Naprawdę nie pamiętam...

I co gorsza, pomijając JEDNĄ żółtą sukienkę z Promodu, którą od razu oddałam, wszystko pasuje idealnie. Niestety. Co bym nie zakładała, to jest dobrze. Aale mogę założyć, że roczny plan wykonałam. Mam i buty na wiosnę, które chciałam kupić, i to na dodatek złote. Mam naszyjnik z buziaczkami, który widziałam w czerwcu w Mohito w Pile, ale byłam z Lutką i nie chciałam przy niej tego kupować, bo to nie jest w jej stylu, więc pewnie miała by swoje zdanie. Mam naprawdę fajne spodnie, też na lato. Ach, no i plisowaną spódnicę, którą miałam w schowku jednego sklepu chyba od roku. Niżej widać mnie w nowych welurowych spodniach :) Reszta BĘDZIE pojawiać się...  Btw. Na jednym ze zdjęć są przypinki w stylu militarnym. Tak mi się podobała dziewczyna na Pin-up Party w stroju wojskowym, że chodzi mi głowie skompletowanie takiego :)

12:38, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 grudnia 2016
  • Ooooo!!! Przyniósł Pan moje buty!
  • Nie lepiej to dla biednych dać?
  • MOJE buty? A niby dlaczego to MI mają marznąć nogi?
  • Tu jeszcze jeden liścik. Ze straży miejskiej.
  • A to akurat, NIE jest miły prezent.

Tak jest ten mój listonosz ;) Ogień i lód :D

Mam nowe emu. W poprzednich zrobiły sobie gniazdo myszy (true). Zresztą już się rozpadły. Zakup był w planach na ten rok, a to jedyne buty w których nie marzną mi stopy. I tym razem wybrałam różowe (red rose :). Rzutem na taśmę jeszcze kurtka Lucy - też zaplanowana na 2016. Kupiłam jej taką samą puchówkę jak sobie. Tylko, że ja mam XL, a jej wzięłam XS. I w innym kolorze groszków. Bardzo mi się podoba i w przyszłym roku taką dłuższą puchówkę (trochę już jednak inną) kupię Lilly.

Podsumowanie 2016?

Bardzo dobrze. Zrealizowałam plany praktycznie 100%.  Uzupełniłam z nadwyżką bieliznę i dokompletowałam sportowe stroje (doły i góry).  Doszła puchówka i krótka cieplejsza kurtka. Jakaś kolorowa biżuteria i sztuczne rzęsy. Sporo kostiumów kąpielowych. Kupiłam sobie dwie wspaniałe sukienki i kilka par spodni. Ma sens ćwiczenie, bo bez brzucha co bym nie przymierzała to się sobie podobam. Jedna z tych nowych sukienek jest czerwona :) Nie pamiętam kiedy coś tak oszałamiającego nakładałam. :)

Co w 2017?

Na kolejny rok przechodzi zakup kaloszy, bo na te okoliczne pola, żal innych butów. Na wiosnę potrzebne będą kolejne trampki na grubszej podeszwie, bo zużywam. Tak jak już napisałam puchówkę muszę kupić Lilly. Potrzebny jest mi jeszcze jeden sportowy stanik, no i marzą mi się kolejne sportowe buty, ale to całkowita rozpusta, więc nie obowiązkowo. Może jakaś fajna letnia spódnica za kolana? Albo tiulowa spódnica z dziesięciu warstw? Patrząc na siebie dochodzę do wniosku, że skóra najlepszym ubraniem i to wokół niej znowu będę toczyła walki w przyszłym roku :))

19:38, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 listopada 2016

Mój biegowy trener zrobił fajny wpis o tym jak należy się w ziemie do biegania ubierać. Bo ubierać się trzeba i zasady są ściśle określone. Baa, ja na treningu ktoś się pojawi z gołymi Achillesem, to niemalże jest wywalany.

A więc jak? Przewiewnie, ale szczelnie. Cebulkowo, w stroju ze specjalnych tkanin. Trzeba pamiętać, że stawy nagrzewają się dłużej i musimy je chronić. Powinniśmy też mieć zasłoniętą szyję i do tego celu używa się specjalnych wąskich kominów . Spodnie biegowe są dość wysokie, a bluzy biegowe mają rękawki na tyle długie, że jest w nich wcięcie na kciuka. Moja biegowa bluza ma też odwijany mankiet, tak że mogę sobie zrobić z niej rękawiczki. Lepiej mieć specjalną czapkę. Ja mam bluzy z kapturem i nakrycie głowy mi przeszkadza, ale może rozwiązaniem dla mnie są opaski?

Co jeszcze? Są specjalne ogrzewacze na łydki (można nosić getry) i ręce. Ogrzewacz na ręce to nasz polski wynalazek, który zdobył nagrodę innowacyjności w 2015. Moje ogrzewacze na ręce wchodziły w skład pakietu startowego (podobnie jak zielony komin) . Ogrzewacze na łydki dostałam kiedyś jeszcze od Karlosa (to chyba był jego pierwszy prezent) i przeleżały w szafie z metką (!) ponad 10 lat. Jak widać przyszedł ten moment, kiedy są użyteczne. Wyżej macie fotę moich biegowych zimowych pomocników, wraz z demonstrującą je Lily, a NIŻEJ mnie biegową :)

Czasem biegłam, czasem szłam :)) Za tą parą w długich spodniach na moście. Ona fioletowe, on takie szersze.

Finiszowanie na mecie... Zaraz za tym gościem w okularach przeciwsłonecznych.

Nie ma, że zimno! :D

23:09, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 października 2016

Szłam z Lilly przez outlet. Mieliśmy jakiegoś wirusa i codziennie kolejne dziecko mi się rozkładało. Tak na jeden dzień. Budziło się rano, wymiotowało, więc podejmowałam męską decyzję: TY, dziś zostajesz w domu. Kolejnego dnia wysyłałam już na zajęcia, ale dokładało się kolejne. Poniedziałek był młodego, Lilly poległa we wtorek, a Lucy w środę. Ja miałam dół w nocy z poniedziałku na wtorek.

A na wtorek miałam zaplanowaną wyprawę do outletu. Akurat potrzebne są dzieciakom spodnie, więc miałam nadzieję, że jakieś będą. Nie było... Ale szłyśmy i zobaczyłam na wystawie torebkę. Przeszłyśmy i zawróciłam. I weszłyśmy...

Rzadko kiedy coś mi się tak podoba. A tu miłość od pierwszego wejrzenia :) Nie kupiłam sobie ani jednej torebki w tym roku, więc zakup był uzasadniony :) Cena niższa od wyjściowej o 70%. NIE jest to skóra, ale jest bardzo miękka :) I jestem nią zachwycona! Nie rozumiem tego szumu wokół Micheala Korsa. Nie podobają  się wyraźne loga i duże zdobienia. Nie lubię torebek z poprzyczepianymi charmsami. Te wszystkie modne elementy w torebkach wydają mi się mało eleganckie. Ale ta jest idealna. Wygląda jak granatowa torba stewardessy. Jest trochę za duża, ale będzie super do samolotu, albo na dłuższe wycieczki.

Bugatti tak naprawdę robi walizki i torby podróżne, ale ja zastosowań funkcjonalnych widzę więcej! :)

  • Granatowo-niebieska torba - Bugatti
  • Kurtka w kwiatki- Bershka
  • Kremowy sweter - Zara
  • Zielone spodnie - Promod
  • Chustka w kratę- Reserved Kids

Zdjęcia tym razem robił mi Carlos. Przyjechał po dzieci, więc mu mówię:

  • Zrób mi szybko fotkę na szafę. Zanim się pozbierają, to nie będę dziewczyn ganiać.
  • Nie brakuje mi tego elementu naszego związku.
  • Wiem. Dlatego zrób.
  • Ale nie oszukujmy się. Nie będziesz Maffashion. Nie będziesz nawet Jessiką Mercedes.
  • Mój plan jest inny :) Ale cieszę się, że Ty je wszystkie znasz :)

 

Pełna nazwa MOJEJ CUDOWNEJ TORBY to Bugatti Gioco Massenger Bag. Ach i jest też biały pasek, który mogę przypiąć! :) To się pochwaliłam :)

12:35, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 października 2016

Nie ma kobiety, która by źle wyglądała wystylizowana na pin-up girl. Wcięcie jest zawsze tam gdzie powinno być, usta są zawsze czerwone, a włosy zawsze błyszczące. I naprawdę nie widziałam w sobotę ani jednej nie atrakcyjnej dziewczyny. Sylwetki miały przeróżne, ale wszystkie wyglądały świetne.

Pin Up and Burlesque Party w Łodzi odbywa się raz w roku. Tegoroczna, szósta edycja, jest chyba ostatnią w Scenografii i kolejne będą gdzieś indziej. Gdzie by nie były, ja na nich będę, bo impreza była niesamowita. Burleskę pewnie kojarzycie. To rodzaj show, głównie nie ukrywajmy dla kobiet, który jest manifestem siły i magii kobiecego ciała. Mam nawet plan, że w ramach prezentów inicjacyjnych dla moich dziewczyn, na 16-te urodziny każdą z osobna będę na taki show zabierać. Nie ma tam wulgarności, chociaż żarty BettyQ bywają "sprośne" :)

Była więc Burleska i były Pin-upowe klimaty. Mam MAŁO zdjęć. Jest tylko to na górze, a to zdecydowanie za mało. Wkleję więc Wam kilka fotek innych dziewczyn obecnych na party. Bardzo mi się podobała dziewczyna w mundurze. Chora jestem na taki mundur... Było trochę mężczyzn, albo w szelkach, ubranych jak "grzeczni chłopcy do kompletu", albo takich "alfonsów" w dwurzędowych gajerach w stylu Mad Mana. Ach, no i byli też MARYNARZE :)) Za rok muszę tylko wziąć buty na zmianę, bo nie umiem chodzić na obcasach i strasznie mi było niewygodnie :) Żeby posiedzieć przy food truckach na Piotrkowskiej musiałyśmy najpierw skoczyć do hotelu po zmianę obuwia ;)

Btw.

  • moja spódnica w buziaczki to Mohito (kupiłam ją na wyprzedażach jeszcze rok temu po Boogi Festiwal w Człuchowie)
  • Granatowy top- Marks&Spacer
  • Brązowe buty- Jacquline Riu
  • Spinka w kwiaty - Cherry Bon Bon Atelier

I jeszcze żarcik. Wśród uczestników imprezy były rozlosowywane fanty. Wszystkie miałyśmy bransoletki, a na nich był numer. Każdą wygraną odbierało się na scenie i Betty dręczyła dodatkowymi pytaniami:

  • I teraz najważniejsze pytanie... Jak myślisz do kogo jesteś podobna?
  • Nie wiem.
  • To popularna odpowiedź, ale nieprawidłowa.
  • Myślę, że jestem podobna do siebie?
  • To najgorsza możliwa odpowiedź!

:) Kolejne zadanie na ZA ROK znaleźć sobie protoplastkę ;)

14:39, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 19 września 2016

Za dwa tygodnie będę Wam mogła wrzucić niezły wpis, a na razie (DZIŚ) będzie trochę ogórkowo. Zaplanowany na ten rok projekt: w każdym miesiącu coś nowego idzie dobrze ;) Tzn. tempo zwolniło, bo garderobę mam właściwie odnowioną. Widziałam super kurtki z Zarze, ale w sumie to mam kurtkę i to prawie identyczną. Przydały by mi się nowe buty z tych wsuwanych na gołe stopy (te ostatecznie rozwaliłam), lecz zaraz będzie jesień, więc nie będę nawet szukać.

Jesienny zimowy must have tworzą więc następujące rzeczy:

  • puchowa kurtka dla Lucy
  • kolejne emu-uggsy, bo ubiegłoroczne się rozpadły, a to główne moje zimowe buty
  • i może krótka puchówka dla mnie?

Wklejam Wam dwie rzeczy. Up to plisowany żakiet z Zary, która mi się podoba :) Aaale, jest na tyle awangardowy, że mam nadzieję doczekam z nim do wyprzedaży :) A drugie to zdjęcie z tegorocznej męskiej kolekcji na jesień. Jak to ładnie znajomy napisał: Phi, wielka mi moda. W każdej zimowej kurtce właśnie tak wyglądam :)

16:32, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
środa, 17 sierpnia 2016

Ten Brexit jest naprawdę cudowny... Funt zbliża się do Euro, więc jeśli lubicie zakupy na Wyspach, to TERAZ jest ten moment! :) Na LISTEK w ogóle zaglądać nie zamierzałam, ale skoro tak to się potoczyło to na chwilę wpadłam.  I lato kończę z garderobą bieliźnianą w stanie absolutnie idealnym. 

 

W lipcu od Chińczyków zamówiłam górę majtek odnawiając całkowicie moją majtkową flotę. Zamówiłam też  szary shock absorber bra, który przyda mi się na siłownię oraz fluo kostium kąpielowy podobny do tego, który rok temu wprowadziła Calzedonia. Jest całkiem fajny, ale ma niewygodne majtki, więc DÓŁ zamówiłam DO NIEGO inny... JUŻ z listka! :))  Ten niebieski. Oraz ten czarny, który na razie jest BEZ góry, ale jest taki super, że z górą coś wykombinuję, chyba, że po prostu pojadę za rok do Chorwacji na plaże topless :)

Jak już byłam na listku trafiłam w outlecie na moje ulubione staniki Passionaty i DOSZEDŁ kolejny, tym razem blado-różowy. Ten fason i ten rozmiar jest idealny dla mnie i mam już trzy w innych kolorach..

Pewną awangardą i szaleństwem jest całkiem niepotrzebny dzianinowy żółty kostium kąpielowy (wspaniały!) i czerwony biustonosz Maison Close.  :)

12:19, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 lipca 2016

Loft 37 to dwie polskie projektantki, których żywiołem są buty. Fajnie, nie? Ale jeszcze fajniejszy jest projekt, który zrealizowały ostatnio z Biedronką. Otóż na licencji Melisek stworzyły kolekcję dla sklepu. 4 lipca hale zostały zasypane naprawdę świetnymi butami. Nie są to oczywiście buty super wygodne, ale szukałam klapeczek na basen i mam. Potrzebuję czasem nie na maraton, a by odprowadzić dzieci do szkoły i też się przydadzą.

Ja wybrałam klapki. Do wyboru są 3 wzory i każdy wzór dostępny jest w trzech kolorach. Oprócz tego są torebki, portfele i ozdoby. Zestaw kokardek, serduszek i kwiatuszków. Też w określonym kolorze. Wzięłam jedne różowe buty, a jedne czarne. Ozdoby błękitne i różowe.

I wrzucę Wam jeszcze ulubiony strój MÓJ- TEGO lata. Co roku wynajduję jakiś zestaw, który noszę najczęściej. Jest więc spódnica w kwadraty, którą kupiłam w Promodzie dwa lata temu pod koniec lata i spadła mi z wieszaka... I dopiero jak chowałam letnie ubrania na ubiegłorocznej jesieni to ją znalazłam :) Miałam więc już w czerwcu zupełnie nową spódnicę, jeszcze z metkami, chociaż sprzed sezonów kilku i dorzuciłam tylko do tego białą górę (bluzki z Marksa&Spencera są najlepsze na świecie. Widać też nowe klapki!

20:06, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 21 czerwca 2016

Wymieniłam sobie rozrząd w aucie. Jestem mistrzem negocjacji, ale cena i tak mnie zgniotła. Najbliższy bankomat był za przystankiem autobusowym. Ruszyłyśmy (razem ze mną po odbiór auta wybrała się Lucy, która chciała zobaczyć warsztat- szczęśliwe potrzeby dzieciństwa).

Przeszłyśmy jezdnię, minęłyśmy jakiś skład palet i tak na skróty przez łąki i zagajnik ściełyśmy do celu. Na rozwalonym przystanku siedziała ekipa wiekiem doświadczonych. Puszki puste i butelki pod nogami, pełne w siateczce obok. I gadają.
Pełna obaw zbliżam się z dzieckiem...

Przechodzimy i słyszę:

  •   A tak to wszyscy to parówy. Mój szwagier to parówa, brat to parówa...

Ufff... :) Wypłaciłam i wracamy. Rozmowa toczy się dalej:

  • Dobry jest Kapustka. Po prostu ma talent.

:)
Jak to futbol jednak pozytywnie wpływa na ludzi! :)

 

Ale zabolała ta naprawa, więc w gruzy legł i plan zakupów do domu na czerwiec i plan polowań na wyprzedażach... :( Mogę się Wam za to pochwalić dwiema, a właściwie trzema broszkami. Robi je babka z Krakowa, która sprzedaje je pod logo BABA DESIGN. Z modeli sexi-plexi już się wycofuje (ma przepiękne pierścionki: metal z kauczkukiem albo żywicą), więc jak to zobaczyłam na pewnych dizajnerskich targach to chwyciłam co było :) Czyli broszkę (albo kolczyk) z bykiem, oraz dwie literki ALFABETU. Takie, które tworzą napis BO! :) Lubię dużą biżuterię i absolutnie nic takiego nie miałam! :)



19:36, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 31 maja 2016

 

Wiecie dobrze (bo macie w głowach ten krwisty obrazek układu mięśni na człowieku), że piersi składają się z gruczołów i tłuszczu. Czyli teoretycznie NIE mamy wpływu na ich wygląd. Aaale, to co je trzyma w miejscu to są mięśnie. Zaraz na tylniej ściance każdego cycka mamy ich całe grupy. I wiem, że macie tematu fitnessu trochę dosyć, aaale ćwicząc mamy wpływ na to jak one wyglądają.

Nie chwaląc się, albo chwaląc, biust po roku regularnych ćwiczeń mam idealny. Staników właściwie nie noszę, bo nie muszę. Przydają mi się jaka warstwa izolacyjna w przypadku cienkich bluzek, ale on trzyma się dobrze i jest tam gdzie powinien być. Powtarzam więc po raz kolejny: ćwiczymy, ćwiczymy bo efekty są!

 

Temat: trafiłam ostatnio do takiego miejsca w necie, które gromadzi zakupoholiczki z Chin. ;) Ale warunkiem jest maksymalna kwota -do 5$! :) Panny kupują różne rzeczy, w kategoriach o których istnieniu nie miałam pojęcia. AGD, uchwyty, biżuterię, łączki... I bieliznę. Czemu nie??? Miałam to w planach na ten rok, ale budżet napięty i na LISTEK wolę NIE zaglądać..

Kupiłam testowo trzy jasne staniki i naprawdę są w porządku. Dwa są z kategorii do 5$. Ten biały trójkącik to nawet kosztował 2$. A trzeci komplet okazał się być zestawem z majtkami (co odkryłam dopiero po otrzymaniu przesyłki) i chociaż na zdjęciu jest biały, to ja wybrałam (i taki otrzymałam) jasno szary. Szary zestaw był droższy, prawie 10$, ale była możliwość bardzo dokładnego wyboru miseczki. Potrzebowałam 32D. I jest super. Biały trójkącik, nie oszukujmy się, nie trzyma wogóle, ale potrzebowałam go jako dodatkową warstwę przy białych wąskich topach, a ten usztywniony push-up mógłby być minimalnie większy (wzięłam C, na noszone na ogół 32c/32d), ale może przy używaniu go trochę rozciągnę.

Tak mnie rozochociła trafność tych zakupów, że być może (BYĆ może) coś jeszcze dojdzie ;)

13:15, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13