RSS
środa, 04 maja 2016

Jak przystało na patologiczną wielodzietną matkę, za pieniądze NA dzieci kupiłam sobie BUTY. Chwilę się zastanawiałam, czy nie przepić, ale buty jednak wygrały ;) Wpłaty nasza gmina zapewniła rekordowo szybko, bo po 10 dniach od złożenia wniosku :)

No i co tu kryć, listę domowych potrzeb otwierały buty dla MNIE :)

Jest taki super serial 11.22.63, gdzie bohater przeniesiony w przeszłość poznaje dziewczynę. I wszystko w tych nowych-starych czasach wydaje mu się lepsze. Lecz ona go tak ciśnie:

  • Czy NAPRAWDĘ wszystko jest gorsze? Czy nie ma NIC lepszego?

On myśli i myśli i odpowiada:

  • Sneakers. Buty są zdecydowanie lepsze. Nowa technologia, profilowane podeszwy, to duża różnica.

Buty do chodzenia są mi potrzebne. Zatłukuję je w takim tempie jak moje dzieci i właściwie co sezon potrzebne są kolejne ;) Tym razem padło na bladoróżową Bershkę.

<><>

Pokażę Wam jeszcze jakie łaty wykombinowałam dla młodego. W zimie wymieniłam mu flotę spodni, ale już jestem w fazie łatania NOWYCH ;) Tym razem wymyśliłam znaki drogowe. Różnokolorowy polar i filc mam, znaki robi się prosto (żadne tam przejście dla pieszych, tylko te proste symbole) i Młodemu się podobają.

13:00, fanta-girl
Link Komentarze (3) »
czwartek, 07 kwietnia 2016

Wiele lat siłowałam się z Karlosem, że uprawiania sportu nie należy zaczynać od kompletowania garderoby... Tym bardziej, że na kompletowaniu się na ogół kończyło ;) Ale trochę racji miał. Po roku chodzenia na siłownię i patrzenia na swoje odbicie zapragnęłam coś nowego. Instruktorki fitnessu na każde zajęcia przychodzą w czymś nowym, a ja w kółko w tym samym... I chociaż zawsze uważałam, że same chęci wystarczą, to nowy strój jednak się przydaje, podobnie jak sportowe apki na komórki.

  • Szare spodnie - Decathlon
  • Różowa podkoszulka, której nie widać też ;)
  • Niebieska bluza do biegania- Biedronka
  • Buty -Lidl
  • Komin w kratę jest Lilly- Besta Plus

Pokażę Wam też moje kostiumy kąpielowe. I to kolejna pochwała sklepów z Azji. Większość strojów ze klasycznych sklepów sportowych jest dla osób z nienaganną sylwetką. Bez usztywnianych miseczek, spłaszczające i odsłaniające za dużo oraz NIE w tych miejscach co powinny. Kostiumy idealne można kupić w sklepach z bielizną, ale kosztują fortunę. A u Chińczyków ceny są jednak przystępne. Czerwony kostium miałam od września, teraz wymieniłam na granatowy z suwakiem po środku, a po wakacjach przymierzam się do tego biało-czarnego! W obu pierwszych wyglądam super. Wszystkie mają usztywniane miseczki, nie rozciągają się w wodzie i ściągają nieco mocniej w talii. I mówię Wam, że jak wychodzę w nich na basen, otoczona TRÓJKĄ dzieci to czuję się zgrabna :)

<><>

Na deser mój wspaniały Liliowy fotograf, też na sportowo, bo z MEDALAMI! :)

12:34, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 marca 2016

Halo, halo, ale przecież miała być zimowa kurtka na wyprzedażach? Ano miała być... Nosiłam się z tym zamiarem i nosiłam i się zebrać nie mogłam. A może mi jednak nie jest potrzebna? Może wystarczy to co mam?? Niemniej jednak jasna kurtka, którą używałam, raz po raz lądowała w pralce. A to mi pies pobrudził, a to fluid zapaskudził wysoki kołnierz (nienawidzę tego), a to oparłam się o auto. Już jedną kurtkę kiedyś tak zużyłam. Ta fizelina w środku się zbijała w jednym miejscu, poza tym nie miałam co nakładać na zmianę...

Gdy w końcu dojrzałam do tego, że MUSZĘ JEDNAK mieć nową kurtkę, na wyprzedażach już NIC nie było. Szukałam przez strony, tak by odebrać w sklepie, zaglądałam do outletów, ale koniec stycznia to było za późno na szukanie zimowej odzieży.

Iiii? I kupiłam u Chińczyków. Kurtka dotarła wczoraj i jest SUPER. SUPER!!! Jest kolorowa, starannie wykonana. PUCHOWA, ma jakieś bajery, że mogę ją podciągnąć i zrobić krótką, ma wewnętrzne kieszonki i jest NIEPOWTARZALNA. Inna sprawa, że te kurtki mają naprawdę świetną cenę. 40-70$ za puchową kurtkę, to przy cenie dolara poniżej 4 PLN okazja wyjątkowa. Post otwiera Wam mix innych kurtek, która rozważałam.

Ma takie wewnętrzne "sweterkowe" rękawki na nadgarstki i wewnętrzny pas, dzięki któremu nie nasypie się śnieg pod plecy przy zjeżdżaniu na pupie z górki.

Na kolejną zimę STRÓJ mam, ale brzęczą mi panny, że one też potrzebują NOWE KURTKI... I też chcą w groszki, czyli co? Czyli takie trzy biedronki będziemy????

13:33, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
czwartek, 04 lutego 2016

- Friedrich Nietzsche

Jeden gość, którego lubię czytać napisał z miesiąc temu: Kobiety z wiekiem mają coraz krótsze włosy. Niezłe spostrzeżenie. Wiadomo, trudno uogólniać, poza tym wiele osób z krótkimi włosami wygląda LEPIEJ, ale zachciało MI się z powrotem mieć trochę dłuższe włosy. W sumie to myję je codziennie, ładuję w nie odżywki, dzieci są większe - mam więcej czasu na dbanie o siebie, więc może dałoby radę?

  • Justysiu, lokóweczką sobie włosy kręciłaś? Takie masz loczki... - zagaiła szyderczo mamuśka.
  • Tak, mamuś. Mam loczki. I tak teraz przez chwilę będzie- odpowiedziałam jej spokojnie...

Bo ułożyć to co mam na głowie jest chwilowo NIEMOŻLIWE. Monstrualnie długa grzywka, sterczące kłaczki nad uszami i włosy na karku. Ale przemęczę się chwilę zanim pójdę do fryzjera to moDEROWAĆ. Dziś NIE będzie zdjęcia :) Noszę opaski na włosy, zakręcam lokówką grzywkę, a boki przyklepuję żelem. Na ogół wszystko naraz i ratuje mnie TYLKO czapka...

Wrzucę tegoroczne wyprzedażowe zakupy. Miałam nic nie kupować. Miała być kurtka i o niej BĘDZIE jak do mnie dotrze. Miały być skarpetki z mojego ulubionego skarpetkowego sklepu, ale jak do niego dotarłam to po przecenionych skarpetkach już śladu nie było. Kupiłam za to Łucji szlafrok. Mieszko dostał MĘSKI szlafrok pod choinkę, Lilka ma taki w grochy odziedziczony po siostrze, a Łucja chadzała w moim. A tu wpadłam i zobaczyłam, że szlafroki przecenione o 80% i SĄ!!!

Dla mnie mam natomiast torebkę i sweterek z Bershki. Nie były mi potrzebne, ale cena była już tak astronomicznie obniżona, że rzeczy na pewno się przydadzą :) Na zdjęciu widzicie też GAŁKI... Nie wiem po co mi KOLEJNE gałki, ale taka moja gigantyczna słabość :) Każda kosztowała tyle co pączek, więc jak jej tu nie mieć??

Sweterek mogę Wam za to pokazać na fotce ze strony. Tylko, że na zdjęciu jest wersja złota, a ja mam ciemny brąz. Ale też sądzę, że do białej bluzki taka dzianinowa marynarka będzie wyglądać dobrze :D

20:46, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 29 grudnia 2015

Jak wiadomo grudzień ma 24 dni. To najkrótszy miesiąc roku, po którym następuje ta dziwna pora roku, kiedy się leży i... trawi. Czasem patrzysz na telewizję i myślisz: czemu ci ludzie tak biegają po sklepach? Złapali by oddech po świętach i podsumowali rok! ;0

Jaki był?

Dobry. Odzieżowo wręcz wybitny. Kończę rok z garderobą właściwie skompletowaną. Niby niewielki to wyczyn, ale 10 lat wypadło mi przez ciążę, dzieci i ciągle nie mogłam trafić z rozmiarami, stylem czy fasonem. A dziś, na koniec 2015, mam i bieliznę, i spodnie (??!), i góry i nawet skarpetki.  Doszło mi kilka szałowych rzeczy, niestraszny mi voogi boogi festiwal czy eleganckie wyjście. Gdybym się miała czegoś uczepić to przydałaby się nowa kurtka, ale to może coś na wyprzedażach znajdę.

Zaczęłam też malować paznokcie w tym roku. U RĄK. Nogi latem to było coś co robiłam chyba od zawsze, ale u rąk mi nie wychodziło. Za szybko odpryskuje, no i denerwuje mnie to uczucie zaraz po nałożeniu. Ale od września, od Burleska Party, za każdym razem kiedy mam wyjście, to szybko maluję i ręce :) Od tego samego momentu zaczęłam też używać sztucznych rzęs. Super są! Muszę tylko dokupić ze 2-3 rodzaje, bo naprawdę lubię je używać. Miałam je i na urodziny u znajomych, na Halloween i gdzieś tam kiedyś jeszcze.

2016?

Narzuciłam sobie pewien program kontroli nad garderobą i chciałabym go utrzymać. Przydałaby się wspomniana już kurtka, nowe rzęsy i czapka :) Może nowe kalosze na jesień? Jasny biustonosz? Oo, mam! Strój sportowy. Niby mam, ale babki na siłowniach jednak przychodzą w różnych. Mam już specjalny ręczniczek (z frotte chodzą wyłącznie lamusy ;), ale nowy strój było by niezłe ;D A propos babek. Kobiety są wspaniałe. Spotykałam je na siłowni, na kursach tańca i biegach ulicznych. Super jesteśmy! Zabawne, ambitne i konsekwentne. Oby tak dalej! :)

  • Bluzka w paski - Mohito
  • Poncz- hmm... nie wiem skąd, bo otrzymane ;)

17:23, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 listopada 2015

Siedziałam sobie w fińskiej i myślałam o tej crazy russian, która mi taki straszny wycisk chwilę wcześniej zrobiła... [Fińskiej oczywiście saunie, a myślałam o mojej instruktorce ;)] Razem ze mną pociła się dziewczyna. Zerkałam na nią z zachwytem i zazdrością. Młodsza ode mnie może nawet o dwie dekady, szczupła, muskularna i gładka. Biust miała zgrabny i okrągły, chociaż w sumie nieduży. "Dobra taka sauna po treningu" - powiedziała do mnie a ja przytaknęłam.

Obserwowanie ludzi jest głównym stymulatorem naszych działań. Ważne kto nas otacza, bo dużo z otoczenia czerpiemy. Czynniki środowiskowe są ważniejsze w wychowaniu niż geny.

Lubię czasem trafić na kogoś kto mnie urzeka, bo dostaję kopa do pracy nas sobą... A po tym ambitnym wstępie przyznam się Wam, że tym elementem do poprawy, który mnie dziś natchnął są... klapki ;) Ona miała takie delikatne klapeczki na paseczkach, a ja siedziałam w czarnych a'la kubotach po ex-mężu. A przecież ja mam takie klapeczki!!! Na basen mogę zabierać te męskie, ale na saunę po siłowni to będę nosiła takie babskie.

  • Biała bluzka - Mohito
  • Zielone spodnie - Promod

(oba te sklepy to tegoroczne odkrycie i całkowicie przestawiłam się na zakupy właśnie tam: rozmiary idealne, można bookować przez net i podoba mi się absolutnie wszystko) Btw. kawałek pasiastego sweterka co wystaje, to też Promod.

  • Płaszczyk z misiową lewą stroną - Zara (to tegoroczny prezent urodzinowy od mamuśki - płaszczyk dostaję prawie co roku :)
  • Wiśniowa torba na siłkę - Yves Rocher (miesiąc temu robiłam porządki w szafie i znalazłam - dołączyli mi ją kiedyś gratis przy zakupie kosmetyków i bardzo się ostatnio przydaje)
  • Kremowa torebka - Nine West

22:48, fanta-girl
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 19 października 2015

Lubię jesień. I tę mokrą, i tę suchą, i tę wietrzną i tę pogodną. I nawet nie przerażają mnie poranne przymrozki i koniec epoki klapeczek. Nie jestem świecąca i spocona jak latem i nie przeraża mnie moje odbicie, co zdarza się w pierwszych mocnych promieniach wiosny. Wiosenną bladość mają wszyscy jak to mawiał kiedyś mój brat. Nie swędzi mnie nos od alergii i nie marzną mi policzki od mrozu...

Podobam się sobie jesienią. I z takim nastawieniem stanęłam z Lucy przy jednym foto-wallu. Zdjęcia przyszły wczoraj i dochodzę do wniosku, że czas przytemperować tę bezkrytyczność ;) Włosy mam za jasne, a i fryzura jest jakaś dziwna. Jutro dzwonię się umówić do pani Aldony...

 

Dziś wkleję Wam więc Lucy. Przerabiają w szkole projekt zapoznawania uczniów z regionami Polski. Temat wałkują cały miesiąc ucząc się o kulturze i o kuchni. Mają pokazy muzyczne, naukę tańca typowego dla danego miejsca, no a zwieńczeniem tematu jest ubranie się w nawiązaniu do przerabianego miejsca. Tak więc jak NIŻEJ panna ubrała się by zaprezentować się jako mieszkanka PODHALA :))

22:48, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 września 2015

-Betty Q

Jedną z najważniejszych rzeczy w tym roku jest odkrycie, że świat jest pełen wspaniałych kobiet. Trochę banalne, ale jak zaczęłam wchodzić w świat aktywności i rozrywek zdominowanych przez babki, nie spodziewałam się, że przyniesie to taką eksplozję pozytywnych wrażeń.

Zaczęło się od zumby w lutym, potem doszło bieganie zwieńczone biegiem kobiet, potem zaczęłam pochłaniać literaturę dla kobiet, a ostatnio trafiły mi się dwie wspaniałe imprezy, może pozornie nie przeznaczone dla kobiet, ale to tylko złudzenie. Burleska jest manifestem kobiecej energii. No dobra, są cycki, ale regulamin jest ostry.  Performerki burleski używają piór, głosu, tańca, wielkich wachlarzy, ale na koniec zawsze zostają w mini majteczkach i w niple coverach ;)

Show mi się podobało. Bardzo. Chętnie wybiorę się również na kolejne, bo bawiłam się świetnie. Widownia była zrobiona :) Babki miały sztuczne rzęsy, siateczkowe rajstopy i spiczaste dekolty. Ja też takie miałam. Carlos, który przybył zająć się dziećmi powiedział: O peklowane schabiki :) [zawsze lubiłam te jego poczucie humoru :)] Natomiast doklejane rzęsy nie będą moim ulubionym wynalazkiem, bo okazało się, że mam uczulenie na lateks, a pobieżna analiza składu kleju do rzęs pokazała, że to składnik obowiązkowy.

Czerwona sukienka- Mohito

Żólty płaszczyk (był)- Zara

Kopertówka (była)- Simple

Korale - Reserved (chyba)

I foty ze strony organizatora. :DD

A to najzabawniejszy koleś z imprezy. Performer, bo wśród występujących bywają mężczyźni, który dał pokaz śpiewu kraba. Sala ryczała ze śmiechu :)

17:17, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
niedziela, 09 sierpnia 2015

Są takie weekendy, kiedy nie wiadomo co wybrać. [Właściwie każdy letni weekend taki jest.]

W trzeci lipcowy można było bawić się na koncercie AC/DC, biec w jednym z najważniejszych biegów, słuchać Męskiego Grania na Śląsku, albo bawić się na Karnawale Sztukmistrzów w Lublinie. My wybraliśmy coś jeszcze innego. Polish Boogy Festival w Człuchowie. Na imprezę w klimacie retro miałam ochotę od dawna, ale nigdy nie była po drodze. Tym razem miałam do niej MNIEJ niż 100 km, zapakowałam więc dzieciaki i pojechaliśmy!

Pewne problemy mieliśmy z trafieniem. Miejscowi uparcie kierowali nas na rynek, gdzie był Festiwal Lawendy. Lawenda is ok, ale szukaliśmy WOOGY BOOGY... W końcu dwie młode dziewczyny powiedziały nam: Wczoraj na polanie coś było. W parku...

Wbiliśmy się więc do miejskiego parku, pod zamek i odkryliśmy tam inny świat. Wokół polany stały kampery (głównie z Czech i Holandii), przechadzały się tam dziewczyny z makijażem z epoki vintage (i często z długą cygaretką, w dwóch wywąchanych przypadkach nabitych ziołem:). Na na środku stał wielki namiot, gdzie odbywały się warsztaty swingstepa (trudne). Były cornery z odzieżą, gdzie podsłuchałam, że nowe kolekcje Mohito są bardzo retro (!!!) i był również punkt, gdzie można było zrobić sobie tatuaż (dzieciaki popodglądały jak to wygląda).

Obejrzeliśmy wyścigi motorów i motocyklistów (bo jak tu myśleć o rockability bez takich klimatów). Zajrzeliśmy też namiotów, gdzie można było być (za darmo) uczesanym i pomalowanym tak by pasować do klimatu.

Większość osób rozmawiała ze sobą po angielsku (po angielsku były też prowadzone warsztaty taneczne), a jak potem zguglałam temat bardziej to okazało się, że TEN festiwal jest JEDYNYM tego typu festiwalem w Europie Wschodniej. Zabrakło mi udziału w wieczornym koncercie, no ale to może kiedyś jak towarzystwo będzie ciut starsze.

Na chwilę lunęło i schowaliśmy się z pop-cornem pod parasol, gdzie podsłuchaliśmy rozmowę wśród motocyklistów:

  • A tam w tym wielkim namiocie to uczą się tańczyć?
  • Tak ale to chyba tylko zaawansowani.
  • Zaawansowany to ja jestem po zmierzchu

:)

Zainspirowana klimatami czasów, gdy kobiety wyglądały jak kobiety, a mężczyźni jak mężczyźni kupiłam trzy fragmenty tkanin Henrego Alexander. Dawno temu przeczytałam o nich u Vintage Girl i nieustannie chodziły mi po głowie. Nie wiem co z tym zrobię, tzn. wiem, ale nie wiem czy moje krawieckie umiejętności mi pozwolą, ale jak mi nic nie wyjdzie to w ostateczności naszyję poduszek :)

13:37, fanta-girl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 lipca 2015

Ha, i mam pierwszą torebkę zsynchronizowaną z butami! :) Pamiętacie buty z poprzedniego wpisu? Te japonki? Otóż doszła mi do nich gumowa torebka.

Te torebki przyuważyłam dwa tygodnie temu. Jeden odłam znajomych to takie bananowe towarzystwo. Bardzo pozytywne, mocno beztroskie i często wyjątkowo inspirujące. Jest tej ekipie babka, która projektuje torebki. Mówi, że jeśli sprzeda dwie w miesiącu, to jest to efekt zadowalający. Zawsze ma na sobie coś fajnego i jest ogromną kopalnią wiedzy w sferze organizacji przyjęć. Miała właśnie taką w kolorze fluo-zielonym. Do tego był fluo dress, fluo buty i fluo paznokcie. Na mój zachwyt torebką powiedziała: Kupuj przez Internet i tak też zrobiłam. Najpierw znalazłam je w sklepie w realu i cena mnie rozłożyła, ale potem wygooglałam, że All ma lepiej.

Ciekawy jest kolor. Razem z butami wszystko się robi się koralowe. Wogóle nic nie mam w takim odcieniu, więc tym większy ma to dla mnie powiew nowości i ekstrawagancji. Demonstruje Lucy :)

<><>

I jeszcze jedno. 21-szego czerwca był Międzynarodowy Dzień Jogi. Czekałam z tym wpisem, gdyż robił nam zdjęcia DRON i liczyłam na więcej, ale czas mija i chyba nic więcej nie dojdzie. Bo w tym właśnie dniu wzięłam udział w biciu rekordu Guinessa w największej liczbie osób uprawiających naraz jogę. I udało się! To mój pierwszy rekord i to moje pierwsze zdjęcie z drona.

Leżę na jednej z niebieskich karimat. Stylistyczną ciekawostką był mój strój. Jogi właściwie wcześniej nie uprawiałam, więc nie bardzo wiedziałam jak się ubrać. Założyłam więc szerokie różowe spodnie z gumką i krótką kurtkę. Miałam seledynowy szal - zbiórka była o 7:30 rano i białego t-shirta. Było super i do jogi oraz takich ćwiczeń w parku na pewno będę wracać! 

21:02, fanta-girl
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13